sobota, 18 marca 2017

Kuchnia azjatycka




       Podniebienia szaleją, zmysły kompletnie tracą panowanie, a smaki zabijają się w kolejce o miano najlepszych. Szerokie menu w restauracjach i tłumy ludzi na ulicznych jarmarkach, każdy zajada się przysmakami, fotografuje i zdaje relacje innym. Nie ma osoby, która nie próbowała chociaż jednego dania, a restauracje coraz częściej otwierane są w Europie. Mowa o aferze jaką zgotował Daleki Wschód. Nie od dziś wiadomo, że kuchnia azjatycka cieszy się wielką popularnością ze względu na zdrowie, apetyczny wygląd, smak, a także dość atrakcyjne ceny.

      Do napisania tego postu zainspirowała mnie jedna z Czytelniczek Panna Marple, a że od kilku lat jestem mieszkanką Azji pozwoliłam sobie rozgościć się w tym temacie. Jakkolwiek już na samym początku zaznaczam, że podczas mojego życia w Azji przeważnie gotuję sama w domu lub staram się o wyszukiwanie potraw zbliżonych do europejskich. Na moim talerzu goszczą nudne sałatki, monotonne warzywa, kurczaczki i ryż, oczywiście dużo ryżu. Witamy w Azji! Czy rzeczywiście...?





       Kuchnia azjatycka jest zbyt obszerna, aby można było zamknąć ją w jednej szufladzie, dlatego też opowiem o własnych doświadczeniach zdobytych w 5 azjatyckich krajach, w których do tej pory pomieszkiwałam.

Co łączy azjatycką kuchnię?

  
       Niewątpliwie japońskie sushi, które dotarło do każdego kraju, różnego rodzaju makarony oraz sos sojowy stosowany praktycznie do wszystkiego. Wspólnym łącznikiem są sajgonki, owoce morza oraz słodki chleb tostowy, działający jako zamiennik ciemnego pieczywa. Skarbem są świeże soki i owoce tropikalne, które w swoim klimacie są znacznie bogatsze w smak. Obowiązkowo muszę wspomnieć o ryżu, który króluje na stole każdego Azjaty. Co ciekawsze nie jest on gotowany tutaj w saszetkach!

       Sprawdźmy co kraje proponują w swoim specjalnym menu...


       Tajwan


       Nazywam tą wyspę drugim domem, ale równie dobrze Tajwan mógłby dostać miano Wyspy miliona smaków.  Odwiedziłam ten kraj 5 razy, łącznie mieszkałam tam prawie 9 miesięcy, a tajwańska kuchnia nigdy nie rozczarowała mnie i nie zanudziła. Co więcej! Zaskakuje mnie bezustannie!

       Jednym z najbardziej popularnych bohaterów są gotowane lub smażone pierożki, nadziewane warzywami, mięsem, a nawet krewetkami. Pyszne, lekkie i tanie! Oczywiście z sosem sojowym. Tuż za pierogami stoją w kolejce noodles. Akurat w tym przypadku przyznam szczerze, że nie wiem czym zdobyły  sobie tak wielką popularność, gdyż osobiście nie widzę nic specjalnego w zupie z makaronem, wołowiną, szczypiorem itp. Jakkolwiek z własnego doświadczenia wiem, że jeśli Tajwańczyk gotuje z miłością to i zwyczajne noodles mogą okazać się niezwykłym rajem dla podniebienia. Chwała im za minimalne odstąpienie od ryżu, chociaż menu zbliża się w kierunku lunch box, czyli tradycyjnym pudełkiem z obiadem na wynos. Zazwyczaj jest to kulka ryżu z kurczakiem, jajkiem i warzywami. Czasem można znaleźć również kiełbaskę czy popularne tofu

Tajwańskie pierogi. Jedne z najlepszych,jakie jadłam.



Tradycyjne noodles


Klasyczny lunch box z kurczakiem, warzywami i ryżem


       Życie w stolicy Tajwanu zaczyna się nocą, gdy temperatura spada do ok. 30 stopni. Mieszkańcy z wielką ulgą udają się do pubów, aby napić się herbaty z lodem lub bubble tea, czyli różnorodnych kombinacji herbat i owoców z kulkami tapioki. Natomiast puste brzuchy wołają Night Market, bowiem jest to królestwo dla miłośników jedzenia. Owoce morza obtaczane w cieście, grillowane mięso, warzywa i świeże ryby, smażone filety z kurczaka z orientalnymi przyprawami... Nie sposób wymienić wszystkiego!

Grillowane tofu

Uliczny market, gdzie można kupić grillowane mięso i typowe lokalne jedzenie


      Dla łasuchów słodyczy znajdzie się oddzielna alejka z wypiekanymi ciasteczkami. Kształtne rybki, motory, czy gwiazdki, nadziewanymi budyniem, słodką czerwoną fasolą lub masą ananasową. Słynne baozi, które przypominają mi polskie parowańce oraz naleśniki z lodami lub w wersji słonej z bazylią i szynką. W zdrowej wersji cukru Tajwan to istny raj owocowy. Tanie, świeże i szeroka gama wyboru.

Świeże soki z owoców

Tajwańskie bubble tea. Po lewej stronie herbata z mlekiem, a po prawej passion fruit. Obie z kulkami tapioki



       Tajwańczycy przejęli również trend i powstało wiele restauracji Shabu Shabu- typowe miejsca, gdzie klienci gotują swoje dania, mięso, warzywa i co tylko dusza zapragnie.

       Na zakończenie tajwańskiej kuchni zaskakujące brązowe jajko. Nie, nie jest ono popsute. Otacza je sos sojowy z leczniczymi ziołami. Mimo okropnego wyglądu smakuje naprawdę świetnie.

       Po działających śliniankach i burczącym brzuchu, mimo zjedzonej niedawno kolacji, zdaję sobie sprawę, że czas najwyższy przejść do kuchni kolejnego kraju. Bowiem o Tajwanie mogłabym opowiadać godzinami, marzyć, wspominać i prawdopodobnie planować kolejną podróż.

       Zabieram Was dalej!


      Malezja


       Kraj wiecznego słońca, stąd też od setek lat wielkie uznanie zdobywa czarna mrożona herbata z limonką i cukrem. Orzeźwia, pobudza i gasi pragnienie podczas bezustannych upałów.

       Na mojej prywatnej liście najlepszych potraw z Kuala Lumpur znajduje się smażony kurczak w sosie kawowo- sezamowym. Typowym malezyjskim daniem jest smażony lub gotowany ryż z odrobiną warzyw i kurczakiem. W całym daniu główną rolę odgrywa mięso w różnych wariacjach smakowych.  Jedyny kraj, w którym próbowałam tak wielu kombinacji! Mimo, że głównie rządzi tu nielubiane przeze mnie curry z łatwością mogłam znaleźć odpowiadające mi przyprawy. Kalmary w delikatnym ziołowym cieście lub nasi lemak- ryż gotowany w śmietanie kokosowej, przyprawiany trawą cytrynową i imbirem.

Nasi lemak podane na liściu bananowca z mrożoną herbatą


       Moje przygody kulinarne w Malezji kojarzą się z banana leaf. Nie jest to danie, a jedynie sposób serwowania. Uśmiecham się ma myśl o wachlującym przede mną liściu bananowca oraz zapachu ciepłego posiłku podanego właśnie na tym liściu. Niewątpliwie dodawał on letniego klimatu i momentalnie przenosił mnie na plaże nawet w najbardziej zatłoczonych restauracjach stolicy. 

       Do podjadania w tym kraju kuszą papadam (nasze prażynki) maczane w różnych sosach. Bardzo często podawane są one przed przygotowaniem posiłku jako przystawka. Czymś podobnym jest Roti Canai- bohater z rodziny naleśników, jednak lubi wirować na dłoniach kucharzy niczym pizza, podawany na słodko lub słono... również z sosami. Jak widać Malezyjczycy uwielbiają grę z sosami.




       Na ostatniej pozycji znajduje się durian jeden z największych i najbardziej śmierdzących owoców świata. Ciekawość i chęć adrenaliny skusiła mnie do spróbowania tego wynalazku i powiem Wam, że było warto! Nie, nie ze względu na smak, bo po tym musiałam wypić hektolitry wody i zjeść czekoladę „na zagrychę”. Warto spróbować duriana, ponieważ jest to jeden z najbardziej popularnych owoców w Azji, nadziewa on wiele słodyczy, potraw oraz wywołuje głębokie poruszenie.

Owoc durian i ciasto nadziewane kremem z tego owocu



       Indonezja



       Mówiąc o Panu Durianie zbliżamy się do Indonezji, bo to kraj, z którego pochodzi dany śmierdziuch. Rośnie na wyspach i zdobywa sobie kolejne punkty zainteresowania.

      Kuchnia indonezyjska cieszy się dość sporą popularnością. Turyści zachwalają sobie wyśmienite nasi goreng ayam, czyli smażony ryż z dodatkiem mięsa i warzyw lub mie goreng- smażony makaron. Obie potrawy skąpane w słodkim sosie sojowym, zwanym ketjap manis. Podążając smażonym tropem przechodzimy do szaszłyków, bowiem Indonezja rości sobie prawa do urządzania grilla dosłownie wszędzie. Puby,plaże, a nawet ruchliwe ulice pełne są dymu i sate ayam- szaszłyków z kurczaka.

Mie goreng ayam - smażony makaron z kurczakiem
Nasi goreng ayam- smażony ryż z warzywami

sate- szaszłyki


      Do bardzo znanych sałatek należy gado gado- warzywa z fasolką szparagową na czele, jednak każdy kucharz koloruje danie na swój sposób. Składnik, który czyni potrawę wyjątkową to sos na bazie orzeszków ziemnych- dodawany do większości dań. Każdy, kto nie ma uczulenia na drogocenne orzechy, zapewne zakocha się w sosie Indonezji. 
 
       Na deser warto spróbować smażone banany z cukrem, które rozpływają się w ustach. Jakkolwiek ogromna dawka cukru robi swoją robotę.


Filipiny


       
       Nie jestem pewna czy zacząć od walorów kulinarnych tego kraju, czy zostawić je na koniec, ponieważ kuchnia prosto z Filipin jest dość uboga. Niedogotowane warzywa ze skórką, kurczak z kośćmi i ścięgnami oraz brak wyrazistego smaku. Dania przeważnie przypominają gulasz lub fasolki po bretońsku- całkowity miszmasz. Nigdy nie wiadomo co jest w środku, gdyż kraj ten słynie z jedzenia świń w całej okazałości (głowa, mózg, uszy) gotowane, smażone lub oczywiście grillowane.






       Menu dla odważnych balut- jajko z zarodkiem w środku. Nie jestem pewna czy którykolwiek z turystów odważył się próbować (ja nie należę do tego grona).

       Mieszkańcy głównie żywią się ryżem. Uwaga tutaj ciekawostka! Filipińczycy jedzą więcej ryżu, niż Chińczycy! Ich menu składa się głównie z białych ziarenek, podawanych na śniadanie, obiad i kolację.

       Mimo dość ubogiej kuchni Filipiny posiadają również wiele skarbów, a jest nim chociaż mango. Wieści głoszą, że owoc rosnący na wyspach jest jednym z najsłodszych mango świata i całkowicie zgadzam się z tym. Nigdzie nie jadłam tak słodkiego i soczystego mango jak w Manili! Co więcej na wyspie Boracay, należącej do Filipin piłam najpyszniejszy sok ze świeżego arbuza. Jak widać kraj ten lubuje się z owocami oraz ich słodyczą.




      Typową atrakcją na wyspach są mężczyźni wiosłujący w małych łódkach i sprzedający wodę kokosową. Wielki otwarty kokos, świeża woda i miąższ... to dopiero tropikalne klimaty!


Korea Południowa



       Tutaj będzie ostro,a to dlatego, że opowiem o kraju, w którym jestem obecnie- Korea Południowa, słynąca z pikantnej kuchni. Przyjrzyjmy się temu z bliska.

      Jednym z niejadalnych przeze mnie składników jest kimchi- sfermentowana kapusta pekińska z marchewką i chili. Dodaje się ją do większości potraw lub jako przystawkę w restauracjach. Królujące przyprawy w Korei to chili, czosnek, cebula, imbir, ocet, sezam i żeń-szeń. Dzięki temu Koreańczycy nie narzekają na przeziębienia i choroby. Zdrowa i pikantna kuchnia!

Kimchi



       Bibimbap- gorący ryż podawany z warzywami, mięsem, ostrym sosem i surowym jajkiem. Zaskakująco jedna z moich ulubionych koreańskich potraw (oczywiście zawsze proszę o brak pikantnego sosu). 

BiBimBap


       
      Kimbap- Koreańska wersja sushi tyle że bez ryby. Ryż z warzywami, awokado i krabami, owinięty w prasowane wodorosty.

Typowa zupa-gulasz



      Korea Południowa słynie z wielu zup. Połączenie warzyw, ostrych przypraw i wołowiny lub wieprzowiny to coś, co znajdzie się w każdej restauracji. Oprócz tego dania gulaszowe, zawierające sfermentowaną soje, makaron i jajka. Idealne na mroźną zimę. Natomiast wolne wieczory spędza się w pubach przy grillowanym kurczaku i piwie (ewentualnie soju- mocnym koreańskim alkoholu). Typowy barbecue evening z owocami morza, różnymi smakami kurczaka i dawką alkoholu.



Kurczak z pustym już kieliszkiem po soju...

       Odstępując odrobinę od palących język dań proponuję  parowańce z warzywami, grzybami lub słodką czerwoną fasolą. Dla ulubieńców pierogów są mandu w wersji smażonej lub gotowanej oczywiście podawane z azjatyckim sosem sojowym.






      Lista dobiega końca, chociaż jestem świadoma, że to tylko kilka wybranych przeze mnie pozycji. Azja kusi swoim orientalnym smakiem, oryginalnym połączeniem składników, interesującą propozycją podania, świeżymi owocami i tropikalnym klimatem. Nie sposób zawrzeć wszystkiego w jednym poście, dlatego też koniecznie dajcie mi znać o której kuchni lub może życiu w danym kraju chcielibyście dowiedzieć się więcej. Jestem gotowa, aby zabrać Was tam razem ze sobą! Czekam na Wasze komentarze! Do usłyszenia! 




50 komentarzy:

  1. Chyba trzeba lat, żeby wszystkiego spróbować ;D
    ale balut brzmi okropnie :/ jak można jesc zarodek..
    I co z jedzeniem psów? Spotkałaś się z tym w Korei? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nigdy nie spotkałam się z miejscem, gdzie można zjeść psa. Z tego co wiem w Korei znacznie odchodzi się od tego i chwała im za to. Największe siedlisko "restauracji" z psiną jest w Tajlandii, Wietnamie, na Laos, w Kambodży i oczywiście Chiny :(

      Usuń
    2. Uff to dobrze. Biedne te psiaki.. dla mnie to niewyobrażalne :/

      Usuń
  2. Oh !!! Chętnie spróbowałabym wszystkiego chociaż troszkę!!! :D

    Pozdrawiam :D
    Jagoda z mrsblueberry3.blogspot.com :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubisz curry? Ja się za curry dam pokroić. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie kuchnia z Malezji jest idealna dla Ciebie ;D Ja jakoś nieszczególnie przepadam ;o

      Usuń
  4. Zdecydowanie chciałabym miec takie doświadczenia kulinarne w kwestii kuchni azjatyckiej jak Ty! Chyba najbardziej z Twohego opisu pasuje mi kuchnia Tajwanu. Niby ostre dania tez lubię, ale nie wydaje mi się, że aż tak ostre jak te w Korei ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korea ma dość ciekawą kuchnię jednak dla mojego żołądka zbyt ciężką i ostrą. Kuchnia tajwańska jest według mnie jedną z najlepszych i bogatszych. Każdy znajdzie coś dla siebie ! <3

      Usuń
  5. Najbardziej podoba mi się tajwańska kuchnia, te herbatki i tofu grillowane zrobiły na mnie duuże wrażenie <3 tego owoca śmierdzącego bym w życiu nie spróbowała, ale soczyste mango z Filipim owszem. Zwiedziłaś duż o krajów i skosztowałaś dużo przysmaków, zazdro :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie próbowałam wiele rzeczy, a nie jestem aż tak kulinarnie odważna do smakowania nieznanych mi potraw. Jakkolwiek zgadzam się, że kuchnia tajwańska jest jedną z najlepszych! <3 Herbata bubble to moje uzależnienie jak zresztą wile innych z kuchni Tajwanu <3

      Usuń
  6. Tę bubble tea passion fruit z kulkami tapioki bym zgarnęła :)
    Lubię kuchnię azjatycką, ale jadłam tylko w Polsce w różnych restauracjach. To nie to samo.
    Pozdrowionka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie smaki azjatyckiej kuchni w Polsce znacznie się od siebie różnią, mimo to warto próbować, bo oczywiście są zbliżone do siebie.
      Świetny wybór! Bubble tea passion fruit to moje uzależnienie <3

      Usuń
  7. Są to tylko zdjęcia a tak mi ślinka cieknie. Myślę, że bym wszystkiego spróbowała. Co jest Twoim popisowym daniem ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm.. Moim popisowym daniem to ugotowanie coś z niczego, gdy dookoła azjatyckie składniki, których nie rozumiem, a żołądek skręca mi się z głodu ;D Ogólnie uwielbiam bardziej tą słodką stronę kuchni i pieczenie ciast ;)

      Usuń
  8. Nigdy nie znałam dokładnie tej kuchni, więc nie miałam ochoty jej poznać, ale dzięki Tobie zmieniłam zdanie i chętnie spróbowałabym któregoś z tych dań. O jajkach z zarodkiem słyszałam.. strszne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele dań nie wygląda apetycznie i czasem nawet ja rezygnuję z ich próbowania, ale naprawdę czasem warto się przełamać, bo smaki są wybitne! ;)

      Usuń
  9. Aż zazdroszczę tych miesięcy w tych krajach. I chociaż mnie jakoś to jedzenie nie przekonuje, to jednak zazdroszczę, że miałaś okazję spróbować tam, na miejscu. Ja ostatnio skusiłam się na "chińczyka" i niestety żołądek żalował, dlatego do takiego jedzenia podchodziłabym ostrożnie. Ale owoce zawsze bardzo chętnie<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kuchnią orientalną trzeba być naprawdę ostrożnym, bo oczywiście nieprzyzwyczajony żołądek może płatać figle. Owoce tak! - koniecznie trzeba posmakować ich w Azji. Mają inny smak ;)

      Usuń
  10. Aż zazdroszczę tych miesięcy w tych krajach. I chociaż mnie jakoś to jedzenie nie przekonuje, to jednak zazdroszczę, że miałaś okazję spróbować tam, na miejscu. Ja ostatnio skusiłam się na "chińczyka" i niestety żołądek żalował, dlatego do takiego jedzenia podchodziłabym ostrożnie. Ale owoce zawsze bardzo chętnie<3

    OdpowiedzUsuń
  11. Post naprawdę niesamowity! Przeglądałam to jedzenie i mogę powiedzieć że ja chyba bym nie dała rady. Jestem tradycjonalistką co do jedzenia. Z tego wszystkiego co tu przedstawiłaś to jadłam Papadum i to było bardzo smaczne :) Chociaż pewnie takie ze sklepu nie ma wiele wspólnego z tym prawdziwym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama przyznaję, że w wielu krajach było ciężko z jedzeniem (Malezja, Filipiny) nie jestem fanką grilla z ulicy lub gulaszy itd. Stąd też zazwyczaj gotuję sama lub ratuję się europejskimi restauracjami w Azji ;D

      Usuń
  12. Dziękuję Ci za ten cudowny wpis, po którym aż mi burczy w brzuchu. Przepadłabym na tajwańskich pierożkach. Podawanie dań na liściu bananowca jest świetne! Filipińczykom zazdroszczę świeżego mango, które kocham. Większość potraw wygląda tak smakowicie, że mimo, że odstawiłam mięso, zrobiłabym dla nich wyjątki:)
    Lecę coś upichcić, bo po takiej lekturze, to inaczej się nie da :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mamy podobne gusta smakowe ;) Tajwańskie pierożki mogłabym jeść codziennie, nie wspominając o zbawiennym mango! ;)

      Usuń
  13. Aż zgłodniałam. Jestem zaintrygowana twoją osobą, obserwuję!
    Pozdrawiam, mój blog ←

    OdpowiedzUsuń
  14. Wspaniała kuchnia! Uwielbiam owoce morza!
    Pozdrawiam!:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  15. Narobiłaś mi smaka tymi niezwykłymi potrawami. Uwielbiam poznawać kuchnie świata, ale chyba najlepiej smakują tam skąd pochodzą;)
    www.kobiece-inspiracje.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak domowa, rodzinna kuchnia. Za takim jedzeniem zawsze się tęskni, ale warto próbować innych dobroci. W końcu do polskiej kuchni zawsze można wrócić ;)

      Usuń
  16. Kuchnia azjatycka nigdy mnie nie ciekawiła, aż do dziś :-) Teraz mam ochotę spróbować chociaż połowy potraw o których piszesz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Tym bardziej, że kuchnia azjatycka jest naprawdę zdrowa.

      Usuń
  17. kurczę, mam nadzieję, że będzie mi dane kiedyś wypróbowanie wszystkich smaków Azji! jeju!


    ciemoszewska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo lubię azjatyckie jedzenie choć nie jadłam go nigdy w Azji (ale mam nadzieję, że nadrobię! :D). Jadłam też dużo azjatyckich słodyczy i przekąsek, które przywoził mój tata. Bardzo lubię. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Typowych słodyczy z Azji jakoś nie lubię. Jest kilka idealnych wyjątków, które aż rozpływają się w ustach, ale mimo wszystko uważam, że królestwem słodyczy i ciast jest Polska lub Niemcy ;D

      Usuń
  19. Super post! Zainspirowalas mnie do ponownego odwiedzenia lokalnego marketu azjatyckiego i wyszukania paru smakolykow. Ostatnim razem mieli nawet duriany, ale sie nie odwazylam, ha ha...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Durian ma naprawdę mocny smak, więc cała frajda jest w próbowaniu, ale nie zajadaniu się tym ;D
      Uwielbiam takie lokalne azjatyckie markety !

      Usuń
    2. Ja tez. Poza wyborami egzotycznych owocow czy warzyw, maja tam tez rozne inne "ciekawostki" typu glowa krowy czy owcy, albo rozne lapki i uszy. Choc czasami to taki maly shop horrorow, ciekawie sobie pochodzic i popatrzec, co tam ludzie w ogole na swiecie jedza... Ten moj market jast nawet spory, wiec mozna tam zabawic nawet poltorej godziny.

      Usuń
    3. Jedzą również karaluchy... mroczne cuda również wrzucają do garnka, nie tylko owoce, ryż i kurczaczek.. ;o Jednak każda kultura jest inna. Jakkolwiek ubolewam nad tym, że w niektórych rejonach Azji nadal jedzenie psa jest czymś naturalnym ;(

      Usuń
  20. Mogłabym tam mieszkać ze względu na różnorodnych soków z owoców i mango :D Kurcze, teraz sobie uświadomiłam, że nie pamiętam żebym jadła sushi, jestem zacofana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohhh Azja to owocowy raj <3
      Koniecznie nadrabiaj zaległości związane z sushi!

      Usuń
  21. Ooh, cudowne zdjęcia! Mam takie marzenie, pojechać do Azji i tam chodzić od baru do baru i jeść, jeść, jeść. Uwielbiam azjatycką kuchnię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenia się spełniają, więc kto wie... Może już niedługo będziesz siedziała w wielkim azjatyckim upale popijają świeże soki lub zajadając się przysmakami z Dalekiego Wschodu ;)

      Usuń
  22. Piękne zdjęcia. Bardzo lubię kuchnię wietnamską i mam świetną restaurację w okolicy, więc często korzystam z jej dobrodziejstw :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh przyznam szczerze, że wietnamska kuchnia nie jest mi znana z własnych doświadczeń, ale słyszałam wiele pozytywnych opinii, więc chyba czas na spróbowanie ;)

      Usuń
  23. Oh takich pierożków to bym chętnie spróbowała, za owocami morza nie przepadam więc z pewnością skusiła bym się na mango :D Bubble tea miałam okazję spróbować ale pewnie nie umywa się z tamtymi ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj Cię zaskoczę, bo słyszałam,że np w Warszawie dwóch mężczyzn po powrocie z Tajwanu otworzyli ich własną herbaciarnię z bubble tea i podobno smakuje identycznie ;) Koniecznie muszę i ja spróbować ;D

      Usuń
  24. Tyle dobroci, aż nie wiadomo na co się najpierw skusić!

    OdpowiedzUsuń