16.09.2017

Hiszpańskie wesele



       Gdy wypowiem słowo wesele jaka pierwsza myśl przychodzi Wam do głowy? Kościół udekorowany kwiatami? Chwile wzruszenia? Dobre jedzenie przez całą noc i zabawa do białego rana? Głośna muzyka, parkiet pełen gości wirujących w tańcu i honorowa Para Młoda? Myślę, że każdy z nas ma zupełnie inne wyobrażenie idealnego ślubu, co więcej, każdy kraj ma swoje własne tradycje i sposób organizowania tak wyjątkowych imprez. W zeszły weekend miałam okazję zobaczyć jak wygląda typowe hiszpańskie wesele! Jesteście ciekawi czy polskie wesela bardzo różnią się od zachodnich tradycji? Usiądźcie wygodnie, zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie...





       Przepiękny ogród z krętymi ścieżkami wyłożonymi jasnoróżową kostką. Soczyście zielona trawa, na której zostały ustawione kwiaty w drewnianych donicach, wielkie białe litery na cześć bohaterów wieczoru - Christian i Lorena, z dumą witają gości. Po prawej stronie tuż przy głównym wejściu do restauracji znajduje się mały kącik wspomnień. Na tablicach umieszczone są zdjęcia Pary Młodej. Uśmiechnięci we Włoszech, zabawne selfie, wspinaczka górska, spacer z psem... najpiękniejsze momenty zatrzymane w kadrze, historia dwojga ludzi, którzy już niedługo powiedzą sobie TAK. Kątem oka zerkałam na wejście do restauracji, ustawione stoły i dekoracje. Skłamię, jeśli powiem, że nie burczało mi już w brzuchu. Zbliżała się godzina 19, a to jak na moje polskie weselne przyzwyczajenia zdecydowanie późna pora. Tymczasem Hiszpanie uwielbiają organizować wesela o zachodzie słońca. Powietrze robi się zdecydowanie chłodniejsze, a widok znikającej za horyzontem złotej kuli tworzy romantyczny klimat. Wróćmy jednak do najważniejszego!






Ceremonia zaślubin

      
       Podczas gdy nasz polski klimat płata figle i droczy się z Parą Młodą tak też Hiszpanie słyną z organizowania wesel w plenerze. Nie martwią się deszczem, wichurą czy niespodziewanym spadkiem temperatury. Stawiają piękne altany, dekorują kwiatami, rozkładają królewskie dywany i z pewnością siebie zapraszają gości. Żadna pogoda nie zepsuje im tego wyjątkowego wydarzenia. Szczęściarze... Jak przystało na hiszpańskie wesele ceremonia odbyła się w plenerze tuż przy restauracji. Przepiękne patio z widokiem na górzyste tereny i migające w oddali światła Madrytu tworzyły iście filmową scenerię. Fioletowy dywan usypany kwiatami, prowadził prosto do ołtarza – altany udekorowanej świecami i wstążkami. Elegancko, uroczyście, a tym samym przytulnie i swojsko. Właśnie tak mogłabym określić atmosferę tego wesela.  





       Ceremonię rozpoczęło wejście Pana Młodego wraz z jego mamą. Następnie wszyscy niecierpliwie wyczekiwali Panny Młodej. Tutaj wyrazy współczucia dla mężczyzn, których droga do ołtarza nie jest aż tak spektakularna jak kobiet. Wybaczcie! Jakkolwiek lejące się materiały białej sukni, sunące treny i falujące welony zdecydowanie wpisują się do jednej z piękniejszych atrakcji wieczoru. Tym razem też tak było! Panna Młoda kroczyła dumnie po rozłożonym specjalnie dla niej dywanie, podtrzymywała spadające kaskady białej sukni, a welon sunął się z wdziękiem  zbierając rozsypane płatki róż. Ah! Tutaj muszę zaznaczyć, że po raz pierwszy widziałam zaskoczenie na twarzach przyszłych małżonków, którzy do tej pory nie widzieli się w weselnych kreacjach. Podoba mi się ten akcent! Taki filmowy, hollywoodzki, romantyczny! W Hiszpanii pomija się błogosławieństwo oraz wspólną drogę narzeczonych do kościoła, stąd też droga Panny Młodej do ołtarza jest spektakularnym momentem. Łzy wzruszenia, zaskoczenie na twarzy przyszłego małżonka, chwila oczekiwania na magiczne słowa przysięgi.

 

Biorę sobie Ciebie za męża i...


       Obecnie bardzo popularne są osobiste przysięgi, piękne listy napisane z głębi serca. Wspomnienia, uczucia i ta intymna sfera, w której małżonkowie tworzą własną obietnicę na całe życie. Tak też było i tym razem. Długie przemowy pełne wzruszeń i emocji, historia pierwszych randek i wyznania miłosne. Ohy i Ahy! W tym momencie nie ma chyba tak stalowego serca, które nie uroniłoby chociaż jednej łezki.

       Po złożeniu przysięgi i nałożeniu obrączek nadchodzi czas na zapalenie świecy. To hiszpańska tradycja, w której za pomocą dwóch płonących świec, trzymanych przez małżonków zapala się trzecia, największa. Symbolizuje ona jedność, połączenie dwóch dusz w jedną i obietnica na całe życie. Chwila rozmarzenia, wielkie brawa, obsypanie nowożeńców ryżem jako zakończenie ceremonii i czas na wielką zabawę! Ale...



Małe „Pika Pika”


       Zanim goście zasiądą do stołów, a talerze wypełnią się sycącymi potrawami konieczne jest Pika Pika. Co to takiego? Nic innego jak aperitivo, przekąski podawane przez kelnerów przed wejściem do restauracji. Patio wypełnia się tacami, ciężkimi od rybnych nugetsów, kremu z łososia, szaszłyków z owoców, sajgonek, sushi czy malutkich kwadratowych tostów z tradycyjnym serem. Nie obędzie się również bez lampki wina. Taki hiszpański koktajl trwa niecałą godzinę. Goście przez ten czas witają się z resztą rodziny lub znajomych, gratulują Parze Młodej i zwyczajnie ganiają za kelnerami, podjadając wszystkie pyszności. Bardzo często jest to również okazja do zrobienia sobie pamiątkowych zdjęć z nowożeńcami typu Just Married.





Kolacja


       Po rozdrażnionych żołądkach przez małe przekąski wreszcie nadchodzi czas na porządną kolację! Na stoły kolejno wjeżdżają przystawki, dania główne i desery. Tutaj jednak byłam zaskoczona, gdyż jest to jedyny i ostatni posiłek podczas całego wesela. Restauracja oferuje w menu 3 lub 4 posiłki plus deser i zamyka swoją kuchnię. Co oznaczają trzy dania? Przystawkę – w moim przypadku było to pure z owoców morza i lampka białego wina. Pierwsze danie – ryba z warzywami oraz tradycyjnie lampka białego wina. Drugie danie stek z wołowiny z pieczonymi batatami i dla odmiany czerwone wino. Po sycących potrawach czas na deser, czyli czekoladową tartę lub ciasto francuskie z owocami. Pyyyyszności! Po takiej kolacji ciężko jest czuć się głodnym, jakkolwiek po raz kolejny moje polskie przyzwyczajenia dały o sobie znać. Czułam dziwny niedosyt. Jak to nie ma więcej deseru? A nie ma żadnej sałatki do spróbowania? Czy kucharze niczym już nas nie zaskoczą?



Nie pijemy wódki...


      Czy pocałunek był czy też nie był wódki w Hiszpanii się nie pije. Za co wielkie brawa. Podczas całego wesela nie polała się ani jedna kropla, żadnych tłuczonych kieliszków, picia na drugą czy dziesiątą nóżkę. Nic! Zero! Białe i czerwone wino oraz szampan. Idealnie, kulturalnie, kropelkami do degustacji. Brawa Hiszpanio!






Żeby tradycji stało się zadość...


       Podczas gdy my Polacy kołyszemy się przy stołach podczas śpiewania „do przodu, do tyłu...” czy narzekamy na gorzką wódkę, Hiszpanie mają własne gry i zabawy. Jedną z najbardziej zaskakujących okazało się dla mnie machanie białymi serwetami na cześć Młodej Pary. Gdy Młodzi wchodzą do restauracji, wychodzą na środek parkietu lub goście zwyczajnie chcą wznieść toast zamiast kieliszka w górę, podnoszą białe serwety i obracają nimi dookoła niczym jeźdźcy na rodeo. Wygląda to przekomicznie! Co jakiś czas krzyczą Viva los novios, co oznacza 100 lat dla Młodych, a białe serwety wirują w powietrzu. Viva!



Zabawa do białego rana


       Zaczyna się! Tańce, hulanki i swawole. Śmieszne kroki, wygibusy, tradycyjne macareny, asereje czy nowoczesne despasito. Hamulce znikają, wszyscy bawią się wybornie i porywają do tańca. Kolejna różnica, którą udało mi się przyłapać to, że Hiszpanie nie przepadają za tańcem partnerskim, zwyczajnie faworyzują się w kółeczkach, zabawnych krokach, które wszyscy naśladują, kołysaniu się w rytm muzyki i rozmawianiu. Inaczej, ale też można się przy tym dobrze bawić. Długie suknie kobiet wirują w tańcu, wypolerowane pantofle mężczyzn świecą się na parkiecie, uśmiechnięci nowożeńcy szczęśliwi jak nigdy przedtem. Ah! Przetańczyć chcę całą noc...






       I ja tam byłam, miód i wino piłam... A Wy? Byliście kiedyś na zagranicznym weselu? Jakie są Wasze wrażenia z takich imprez? Koniecznie dajcie znać w komentarzach, a jeśli wpis Was zainteresował, podajcie go dalej!



Tanecznego weekendu!   

SUKIENKA - A. RUDZKA (TUTAJ)
BUTY - WOLSKI (TUTAJ)
        

19 komentarzy:

  1. wow:D pięknie *_*

    grlfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas też tak można!! Urzędnik przyjdzie gdzie bedzie trzeba. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to mi się podoba! ;) Oby z pogodą było coraz lepiej ;)

      Usuń
  3. Nigdy nie byłam na zagranicznym weselu. Pewne rzeczy podobaja mi się u Hiszpanów. Po pierwsze ślub w plenerze. Zawsze chciałam mieć ślub w ogrodzie, czy czymś takim, ale będę musiała z tego zrezygnować, ze względu na nasz polski klimat, ktory lubi płatać figle. Po drugie podoba mi się też wino. Elegancko, gustownie, z brakiem wódki. No, nie przeszkadzalo by mi to. Nie dziwię się, że w posiłkach mialaś niedosyt, choć może to i lepiej? Przynajmniej człowiek nie jest tak najedzony, że się ruszyć nie może.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że ta kolacja ma swoje dobre strony. Zdecydowanie zdrowsze ;D Jakkolwiek moje przyzwyczajenia domagały się więcej przekąsek i hulaj duszo z jedzeniem przez całą noc ;D

      Usuń
  4. Piękne, ale nasze wesela też mogą być piękne :) Ważne by znać umiar, jeśli chodzi o alkohol i nie bać się organizować atrakcji, które nie są wpisane w tradycyjne wesele :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ piękna sceneria. Właśnie dodaję do swojego zeszytu inspiracji "ślub w plenerze". Do twarzy Ci w czerwieni. A idea "nie pijemy wódki"- wielki plus.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak w filmie! A co do "nie pijemy wódki", to świetna tradycja, bo według mnie nic tak nie może zepsuć wesela, jak pijani goście...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale miałaś piękną sukienkę <3 Ja przyznam, ze byłam tylko na polskich weselach i z tego co zaobserwowałam, robi się je z coraz większą klasą :) Chociaż nie raz, zdarzy się, że ktoś śpi na stole ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;)
      Oh zdarza się, że i za dużo wina się wypija i też na stole goście śpią ;D Wszystko zależy od kultury i umiaru człowieka, a nie kraju.
      Pozdrawiam ! ;)

      Usuń
  8. Nigdy nie byłam na zagranicznym weselu, ale musi to być fajne doświadczenie :) Bardzo mi się podobają te wesela w plenerze - są cudowne! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. wyglądasz niesamowicie :) Bardzo ciekawe mają tam wesela
    https://anothergirlinthesea.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Woooow, wyglądałaś zjawiskowo! Wesela w innych krajach tak bardzo różnią się od naszych, ostatnio znajomi byli na weselu w Turcji - to już całkowicie inne doświadczenie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;* Turcja z pewnością jest odmienna. Hiszpania z pewnością w pewnym stopniu jest podobna do polskich obyczajów weselnych jednak Turcja to już zupełnie inny świat !

      Usuń
  11. Brzmi to cudownie! Plus za brak wodki. Szkoda, ze nie znalam wczesniej "Pika pika", bo chetnie zorganizowalabym to u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłam na zagranicznym weselu - w Czechach, a wesele było polsko-greckie. Podobało mi się to, że to było spotkanie dwóch kultur, a sama zabawa odbywała się w plenerze - w Polsce na coś takiego bym się nie odważyła, patrząc na obecną pogodę ;/.
    Podoba mi się ta tradycja z tymi świecami... świetny symbol!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że te świece są pięknym symbolem! Sama nawet myślę o czymś takim na moim weselu ;D

      Usuń
  13. Nigdy na zagranicznym weselu nie byłam, ale marzę o tym. To taka esencja z całej kultury danego kraju. Zazdroszczę obecności na hiszpańskim weselu- zabawa pełna klasy, a za razem żywiołowa i pełna radości.

    Mój blog

    OdpowiedzUsuń