Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miesiąc pod lupą. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miesiąc pod lupą. Pokaż wszystkie posty

3.09.2019

Sierpień pod lupą




       Dotarliśmy! Ku przerażeniu co niektórych nadszedł wrzesień. Ten, który zmusza do porannego wstawania, który ma dla nas w zanadrzu coraz chłodniejsze poranki i krótsze dni. Ten, który anuluje nasze plany wakacyjne i sprowadza na ziemię w postaci budzików, większej ilości pracy i pędu życia codziennego. Dla mnie wrzesień od zawsze był miesiącem pełnym świeżej dawki energii, mnóstwa inspiracji i zapału do działania. Dzisiaj siadam przed kalendarzem, planując spisać wszystkie projekty na nadchodzące tygodnie i z uśmiechem na twarzy patrzę wstecz. Sierpień był wyjątkowy. Co się wydarzyło?

        



                                                        

Udało mi się


       W pełni korzystać z uroków Hiszpanii i mieszkania nad morzem. Wbrew pozorom to właśnie w okresie letnim spędzam najmniej czasu nad morzem. Denerwują mnie tłumy turystów oblegające mój prywatny raj. Nie lubię zapełnionej po brzegi kawiarni, plaży, na której nie mogę poczuć i usłyszeć morza. W tym miesiącu było inaczej. Wyszłam na przeciw mojemu wewnętrznemu dzikusowi i postanowiłam udawać, że turystów nie ma. Chodziłam na plażę, robiłam zdjęcia, wsłuchiwałam się w szum fal i wygrzewałam ciało na słońcu. Dzięki temu udało mi się znaleźć kilka bezludnych plaż, w tym jedną nowo powstałą- plażę dla psów. Nie sądzę, aby Kobi był chętny do pływania i zamoczenia swojego futra, ale jest to idealne miejsce dla naszej trójki, aby pobyć sam na sam z morzem.


Jestem wdzięczna za


       Osoby, które są blisko mnie. Każdego dnia dziękuję Bogu za to, że stawia na mojej drodze ludzi o tak wielkich sercach. W sierpniu wyjątkowo doceniłam czas spędzony z rodziną oraz długie rozmowy telefoniczne do Polski. Uświadomiłam sobie, że żadna odległość nie jest w stanie rozdzielić ludzi, którzy darzą się miłością. Jestem wdzięczna za tą nierozerwalną nić, która jest między mną i moimi najbliższymi. Zawsze czuję ich obok siebie, wiem, że zawsze mogę na nich liczyć, a odległość nagle zdaje się znikać.

       Jestem wdzięczna również za Was, moi Kochani Czytelnicy. Nie wiem jakim cudem jesteście ze mną do tej pory. Ostatnio blog świecił pustkami, a mimo wszystko otrzymywałam od Was tak wiele ciepłych słów, troski i Waszej wirtualnej obecności. Dziękuję!






Inspirują mnie


        Film „Coco” fenomenalny, wzruszający, zaskakujący i pełen magii! To opowieść o wartościach rodzinnych, więzach miłości, a także pasji, jaką jest muzyka. Film podarował mi niecałe dwie godziny pełne emocji. Głośno śmiałam się razem z bohaterami, a chwilę potem dusiła mnie ogromna gula w gardle. Ten film to sztuka. To fenomenalne spojrzenie na to, co dzieje się po śmierci w magicznym świecie. To ważna lekcja życia nie tylko dla dzieci.  Z chęcią obejrzałabym „Coco” raz jeszcze!


       Książka „ Nawyki warte miliony”- Brian Tracy – kto powiedział, że człowiek bogaty, to zły człowiek? Dlaczego inni odnoszą sukcesy, a inni nie? Dlaczego niektórzy mają w sobie tak wiele samozaparcia i spełniają się w życiu zawodowym i prywatnym, a inni zrzucają winę na los, pokolenie, genetykę itd.? Bardzo inspirująca i motywująca książka Briana Tracy, jednego z najpopularniejszych mówców i autorytetów w tematyce budowania sukcesu osobistego i zawodowego.

       Z reguły nie czytam podręczników o takiej tematyce. Wydają mi się sztuczne i bardzo naciągane. Ten był inny. Pomógł mi zwrócić szczególną uwagę na moje własne nawyki, które bardzo często ograniczają mnie w osiąganiu sukcesów i rozpoczynania nowych rzeczy. Zdecydowanie moja książka miesiąca!





    

Napisane przeze mnie


       Mam wrażenie, że ostatnio jedyne co piszę na bloga to podsumowania miesiąca. Dni uciekają w zastraszającym tempie, a ja nie potrafię zorganizować się i powrócić do regularnego publikowania treści. Wiem, że ślub. Wiem, że wakacje. Wiem, że natłok pracy.

Wiem też, że są to łatwe wymówki i już oświadczam publicznie, że jeśli wrzesień mi nie pomoże, to już nic mi nie pomoże ;D


     Póki co zapraszam serdecznie do przeczytania dwóch wpisów z ubiegłego miesiąca:

                    1. Spóźniony lipiec pod lupą





Odkrywam


       Własną drogę. Myślę o studiach i powolnym wprowadzaniu zmian w moim systemie pracy. Razemz J. marzymy również o naszym własnym mieszkaniu i odkrywam, że naprawdę, tak naprawdę widzę siebie na stałe w Hiszpanii.  To mój prawdziwy dom i tak, jak pisałam w poście Dlaczego Hiszpania, to moje miejsce na ziemi.

       W sierpniu odnalazłam się również w roli turystki. Przekonałam się, że okolice, w których mieszkam mają jeszcze tak wiele do zaoferowania. Przez ponad tydzień odwiedzałam nowe, najbliższe plaże, spacerowałam wzdłuż wybrzeża i zatrzymywałam się w nieodkrytych przeze mnie do tej pory barach. Poświęciłam nawet w pełni jeden dzień na szwędanie się po Barcelonie z aparatem w ręku. Wspaniale było poznać to miasto na spokojnie, zapominając o castingu, uciekającym pociągu czy ciężkim portfolio pod pachą i makijażu po sesji zdjęciowej, którego jak najszybciej chcę się pozbyć. Tym razem odkryłam powolną i pełną uroku Barcelonę.





Planuję


       Pracowity wrzesień. Ruszam pełną parą! Rozpoczynam lekcje hiszpańskiego, przygotowujące mnie do egzaminów. Myślę nad rozpoczęciem studiów, zmianą systemu pracy i wprowadzeniu kilku nowych nawyków, które pomogą mi w regularnym pisaniu oraz tworzeniu nowych projektów. Wrzesień zawsze działa na mnie motywująco. Nagle mam mnóstwo energii i planów  do zrealizowania. Trzymajcie za mnie kciuki!



A jak wyglądał Wasz ostatni wakacyjny miesiąc?
Koniecznie opowiedzcie mi, co wydarzyło się u Was!



Jeszcze sierpniowa,
Paulina G Lifestyle






12.08.2019

Spóźniony lipiec pod lupą




       Lato rządzi się swoimi prawami. Czarnymi stopami pod koniec dnia, smakiem czereśni i lodów o smaku sernika. Lato rządzi się inną strefą czasową, podziwianiem gwiazd, a następnie zachodami słońca. Lato rządzi się swoimi prawami również wtedy, kiedy przenoszę kuchnię na taras, a najczęściej odwiedzane przeze mnie miejsce to plaża, basen i beach bar. Lato zamyka mi kalendarz przed nosem szepcząc: Ciesz się chwilą. Żyj!

        Oczywiście posłuchałam cennych wskazówek. W lipcu wyszłam za mąż, spędziłam dwa tygodnie na intensywnej pracy, stałam się stałym bywalcem basenu i plaży, wypiłam niezliczoną ilość mrożonej kawy i podziwiałam najpiękniejsze zachody słońca.   







Udało mi się


     Wyjść za mąż i nie zwariować! Drogie Przyszłe Panny Młode- to naprawdę możliwe! Ostatnie miesiące wypełnione były po brzegi planowaniem. Strony internetowe, wiadomości mailowe i połączenia do Polski były na porządku dziennym. Często zasypiałam z widokiem bukietów ślubnych przed oczami, wątpliwościami czy moja suknia to rzeczywiście TA suknia, a stres przed pierwszym tańcem na zmianę wywoływał skurcz żołądka i beztroskie salwy śmiechu.

       W lipcu nadszedł ten wyjątkowy i długo wyczekiwany przeze mnie dzień. Poślubiłam mojego najlepszego przyjaciela, moją drugą połówkę, miłość życia. Zdaje się, że jeszcze do dzisiaj opadają ze mnie emocje, bo nadal czuję się niewyobrażalnie „przebodźcowana” tym wydarzeniem. Działo się tak wiele! Czułam każdą, nawet najdelikatniejszą emocję. Ściskałam bliskie mi osoby, tańczyłam i celebrowałam życie najszczerzej i najpiękniej jak było to możliwe. Zdecydowanie zapisuję ten dzień jako jeden z najpiękniejszych w moim życiu, a już niebawem podzielę się z Wami większą ilością zdjęć  i dokładniejszą relacją z dnia ślubu. 




  

Jestem wdzięczna za


       W tym miesiącu wyjątkowo doceniłam możliwości i dary jakie w sobie noszę. Nagle zapragnęłam eksperymentować z nimi, uczyć się więcej, pogłębiać swoje pasje i rozwijać talenty. Wzruszyłam się, gdy zdałam sobie sprawę, że MOGĘ WSZYSTKO. Mogę mówić po angielsku i hiszpańsku, mogę pisać i poprzez to wyrażać siebie i inspirować innych, mogę podróżować i odkrywać nowe miejsca, mogę rozwijać się i kontemplować każdego dnia nad morzem- w miejscu, gdzie czuję się tak spełniona. To piękny prezent czuć wdzięczność za życie, za teraźniejszość...  


Inspirują mnie


       Od dłuższego już czasu z wypiekami na policzkach czekam na kolejne teksty Gosi slowauthenticlife.pl Spijam każde jej słowo z ekranu komputera i nie mogę doczekać się dalszych treści. Mam wrażenie, że znam ją od lat, chociaż jeszcze nie udało nam się spotkać w rzeczywistości. Bardzo często czytam jej słowa i mam wrażenie, że mówi do mnie. Opowiada o życiu i spełnianiu marzeń z taką pasją, że pobudza we mnie odwagę i siły do działania.

       Zajrzyjcie na bloga oraz Instagrama bloga (o tutaj i tutaj)

„La casa de papel”


       Jest tutaj ktoś, kto jeszcze nie zna tego serialu? Jeśli tak, to rzucać wszystko i z miską ulubionych przekąsek dajcie się porwać do intrygującego świata bohaterów. Połknęłam trzeci sezon w jeden weekend. Sama nie mogłam się zdecydować czy powinnam dozować dawki w obawie o zbyt przyspieszone tętno, czy zwyczajnie dać się ponieść. Oczywiście nie będę oryginalna,mówiąc, że niecierpliwie czekam kolejnego sezonu!







Napisane przeze mnie

 

       Zatrzymałam się. Zawiesiłam i nie do końca wiedziałam w którą stronę ruszyć. Zdawało mi się, że wszystko już zostało powiedziane, że nie pisze nic odkrywczego, a wręcz każdy kolejny tekst staje się banalny i nudny. Kwestionowałam moją działalność w mediach społecznościowych i sztuce pisania. Nakreśliłam dziesiątki stron w moim notatniku, a na blogu ukazały się 3 wpisy:

       1. Czerwiec pod lupą


       3. Dlaczego Hiszpania? 




         

Odkrywam


       Odkrywam siebie na nowo. Dokopuję się głęboko do serducha i sprawdzam co szepcze. Kwestionuję wiele wartości i obranych przeze mnie wiele lat temu celów. Staram się dokopać do tłumionych przeze mnie marzeń i odważyć się na ich realizację. Każdego dnia odkrywam też piękno natury. Zasypiam pod niebem pełnym spadających gwiazd, a gdy budzę się, intensywny błękit razi mnie w oczy. Odkrywam naturę i jej wpływ na moje samopoczucie bezustannie. Jest ona nielimitowana. Zawsze zaskakuje.





Planuję


       Znacie to uczucie, gdy pragniecie maksymalnie wykorzystać czas w danym miejscu lub okresie życia? Kiedy nie możecie doczekać się kolejnego poranka na myśl o działaniu. Kiedy każda minuta zdaje się być tak niepowtarzalna, że łapiecie ją w garść, aby zatrzymać we wspomnieniach na zawsze. Właśnie to planuję robić. Planuję nazbierać na zapas słoną skórę i głośny śmiech przy spadaniu z pompowanego materaca na kolejnej wielkiej fali morskiej. Planuję podziwiać zachody słońca i jeść kolacje na plaży. Planuję długie spacery z Kobi i czytanie książek do późna. Planuję też naukę. Planuję studia, intensywne kursy języka hiszpańskiego i być może nowe kursy. Planuję wykorzystać czas w danym miejscu i czasie. Tu i Teraz. Nie chcę niczego żałować.




Ściskam lipcowo,
Wasza spóźniona Paulina G Lifestyle






1.07.2019

Czerwiec pod lupą




       Obudziłam się z przyjemnym uczuciem szczęścia i rozpierającej mnie energii. Pierwszy lipca- kocham lipiec! To od zawsze jest dla mnie miesiąc zmian, ważnych dat i pięknych wspomnień. To dla mnie nowy rozdział, obudzenie się do świadomego życia i oczywiście pełny smak lata. Zanim jednak zacznę cieszyć się lipcem, siadam z filiżanką kawy i powracam myślami do chwil z minionego czerwca. Podsumowanie miesiąca to jedna z moich ulubionych form uporządkowania myśli, wartościowania tego, co przeżyłam i automatyczne wyczuwanie ekscytacji na to, co nadchodzi. Zapraszam na Czerwiec pod lupą!







Udało mi się


       Czerwiec był dla mnie intensywnym miesiącem. W tak krótkim czasie udało mi się podwójnie odwiedzić Portugalię, zahaczyć o dom rodzinny w Polsce na kilka dni i kontynuować moje życie w Hiszpanii. Jestem z siebie dumna, bo naprawdę świetnie zorganizowałam podróże, pracę i organizację wesela w jednym! Nie dałam się zwariować, spałam wystarczająco, jadłam zdrowo i zgodnie z zalecaną mi dietą, a każdą wolną chwilę próbowałam spędzić Tu i Teraz. Ładowałam baterie zajadając się czereśniami i wpatrując we wzburzone fale morza.


Jestem wdzięczna za


       Miejsce, które obecnie nazywam swoim domem. Podróżuję tak często, poznaję wiele nowych kultur, odkrywam piękne miejsca, ale to właśnie Hiszpania całkowicie podbiła moje serce. Nie wyobrażam sobie lepszego miejsca. Każdego dnia dziękuję Bogu za ścieżki, które dla mnie przygotował i za dom, który stworzył dla mnie w Hiszpanii.  Czuję się szczęściarą i jestem wdzięczna za to, że mogę nazywać to miejsce domem.  







Inspirują mnie

 
       W tym miesiącu głęboko poruszyła mnie po raz kolejny Agnieszka Maciąg i jej najnowsza książka „Miłość ścieżki do wolności”. Już w poprzednich pozycjach autorki mogłam poznać się z jej historią i uczuciami, które są tak namacalne na każdej zapisanej przez nią stronie. Nowa książka zwróciła moją szczególną uwagę na postrzeganie miłości, nie tylko tej partnerskiej w związku, ale również miłości do świata, a co najważniejsze miłości do siebie samej. Słowa Agnieszki Maciąg wiele razy powracają do mnie w ciągu dnia i wyznaczają moją drogę.

       Inspirując się słowami Agnieszki Maciąg na blogu powstał nowy post „Czasem nie potrzeba nic więcej, na który serdecznie Wasz zapraszam.



       „Zapomniany pokój” autorstwa Karen White, Lauren Willig oraz Beatriz Williams to wzruszająca powieść o miłości, która potrafi przetrwać wiele pokoleń. Lektura towarzyszyła mi w podróżach tego miesiąca, umilała czas, a także wprowadziła mnie w nastrój miłości romantycznej. Urzekły mnie losy bohaterek powieści, a tym samym w moim sercu obudziło się pragnienie pełniejszego doświadczania obecności  osób, które kocham.







Napisane przeze mnie


       Podróże, praca i organizacja wesela okazały się dla mnie zajmujące do tego stopnia, że nie miałam już siły tworzyć wpisów na bloga. To chyba jedyna sfera życiowa, którą zaniedbałam. Przyznaję, że bardzo tęsknie za regularnym pisaniem i byciem z Wami, ale to już zmieni się w następnym miesiącu, kiedy gorączka weselna już opadnie.


      Tym samym niewielka garstka tekstów, którą stworzyłam w ubiegłym miesiącu dała mi wiele radości. Sami przeczytajcie:


       1. Maj pod lupą


       3. Bóg, który oszukuje...? 




Odkrywam


       Jak wyjść za mąż i nie zwariować. Naprawdę! Powoli zaczynam żartować, że wspaniale urządzać jest wesele tylko raz w życiu. Zapewniam, że na więcej nie starczyłoby mi ochoty ani cierpliwości. Być może większość kobiet uwielbia wybierać kwiaty, kolory i motywy dekoracyjne. Być może większość kobiet rozpływa się z zachwytu nad folderem pełnym sukni, biżuterii, fryzur itd. Mnie zwyczajnie to przeraża i nie wpisuje się w moją minimalistyczną formę życia. W czerwcu wyjątkowo odkrywam tajniki organizacji wesela i nie zwariowania w tym samym czasie :D


       Odkrywam również samą siebie. Poznaję emocje i wspomnienia siedzące na dnie mojego serca. Uczę się wybaczać ponownie i zrywać stare schematy. Kilka miesięcy temu rozpoczęłam psychoterapię i tym samym rozpoczęłam nowy rozdział w swoim życiu. Więcej o psychoterapii możecie poczytać u fenomenalnej Elizy: Obalamy mity z... psychoterapeutką!





Planuję


       W pełni korzystać z każdego pojedynczego dnia lipca. Planuję cieszyć się tym wyjątkowym dla mnie i dla J. dniem naszego ślubu. Planuję chodzić nad morze, wpatrywać się w rozbijające się fale. Planuję mieć słoną od wody skórę i splątane włosy. Planuję chodzić po rozgrzanym piasku, żeby późnym wieczorem chłodzić się, zajadając kolację na tarasie. Planuję cieszyć się życiem takim jakie jest mi dane. Planuję wyciskać z niego najwięcej dobra, miłości i wiary. Planuję łapać każdy moment, jakby był tym ostatnim.






Jak minął Wasz czerwiec? Opowiedzcie mi koniecznie!




Ściskam mocno,
Wasza Paulina G Lifestyle








4.06.2019

Maj pod lupą



      Moje palce błądzą po klawiaturze, a wzrok bezustannie zawiesza się na uroczych portugalskich kamieniczkach. Dawno mnie tutaj nie było. Dawno nie wylewałam myśli na papier i dzisiaj również nie do końca jestem pewna, czy wiem jak to zrobić. Jakkolwiek nie mogłam pominąć podsumowania miesiąca, więc zanurzam się we wspomnienia maja i z wielką przyjemnością opowiem Wam co u mnie słychać. Gotowi?





Udało mi się



       W tym miesiącu jestem z siebie wyjątkowo dumna, ponieważ wróciłam do regularnych treningów. Każdego dnia rozkładam swoją matę i wyciągam ciężarki, które swoją drogą wreszcie doczekały się mojej uwagi i jestem w innym świecie! Też tak macie, że odkładacie daną czynność na nieokreślone „wkrótce” i gdy wreszcie ten moment nadchodzi, zachodzicie w głowę dlaczego nie zrobiłyście tego dużo wcześniej? U mnie właśnie tak było z powrotem do regularnych treningów i skupieniu się na siłowych ćwiczeniach. Cieszę się, że mogłam się w tym odnaleźć! Kto jest ze mną? #gogirls!


Jestem wdzięczna za



      Poranny pocałunek, wspólną kawę nad morzem, pierwsze lody w tym sezonie, seanse filmowe, głośny śmiech i ramię, na którym mogę się oprzeć. Za dotyk mokrego noska na mojej dłoni, każdy spacer z Kobi i moment, w którym wsłuchuję się w jego spokojny oddech. Za ludzi, których spotykam na co dzień, śpiew ptaków, który budzi mnie rano i błękit nieba. Za to, że nieważne kiedy i jak daleko, zawsze mogę zadzwonić do bliskich mi osób. Jestem wdzięczna za możliwość czerpania z życia garściami jak najwięcej Małych Wielkich Cudów.   








Inspirują mnie



       Serial „La casa de papel” (,,Dom z papieru”)- bo uwielbiam łączyć przyjemne z pożytecznym. W ramach doskonalenia znajomości języka hiszpańskiego dałam się namówić J. do obejrzenia tego serialu. Pierwszy sezon połknęłam w zastraszającym tempie i już szykuję się na kolejne odcinki. Nie mam pojęcia czy w Polsce ten serial jest tak bardzo znany jak w Hiszpanii, ale tematyka rabowania banków, kradzieży i łapanek zazwyczaj była mi bardzo daleka aż... „La casa de papel” otworzyła przede mną intrygujący plan włamania się do mennicy. Kto oglądał?


       Książka „Wysoko wrażliwi”  Elaine N. Aron – Od zawsze uważam się za osobę wrażliwą i tym samym od zawsze nie pamiętałam jak dokładnie odnosi się to do mojego życia. Po przeczytaniu tej lektury spojrzałam na swoje wrażliwe cechy z zupełnie innej strony. Już mi one nie przeszkadzają wręcz przeciwnie, jestem z nich dumna! W wielu sytuacjach rozumiem lepiej swój charakter i jestem świadoma decyzji, które podejmuję. Książkę z głębokim sercem mogę polecić każdym wrażliwcom. 







Napisane przeze mnie 


       W ostatnim miesiącu nie popisałam się zupełnie. Na blogu zapanowały dziwne pustki i pojawił się tylko jeden, aczkolwiek dający wiele do myślenia post:





       Zaniedbałam bloga tak paskudnie, że aż chce się uronić łezkę nad samotnie wisząca stroną i zakurzonymi tekstami. Czas je wszystkie odkopać! Pomożecie?


Odkrywam



       Odkrywam ślubne inspiracje i idealne miejsca na miesiąc miodowy. Sama nie wiem, kiedy ten czas tak szybko leci, bo już za miesiąc zostanę żoną mojej drugiej połówki. Sprawy organizacyjne oraz wyobrażenia o tym wyjątkowym dniu pochłaniają mnie zupełnie. Tym samym muszę jeszcze znaleźć luki w kalendarzach na nadrobienie nowych projektów związanych z modelingiem. Odkurzyć zapał do pisania i postawić kilka kroków w stronę mojej książki. Odkrywam również siebie. Bezustannie. 




    

 Planuję


       Wesele! ...bo jakże inaczej! Ostatnie tygodnie umykają właściwe tylko na tym. Kwiaty, pierwszy taniec, obrączki, garnitur i przymiarki mojej sukni! Wszystko to ściśnięte w kalendarzu podczas kilkudniowych pobytów w Polsce. Istne szaleństwo! Nagle z życia „Tu i Teraz” bezustannie przeskakuje do dnia, kiedy moja suknia będzie już gotowa, do dnia ślubu, do miesiąca miodowego, do kolejnych sesji, do świeżych planów, do zmiany mieszkania, do ... Otwieram oczy ze zdumienia i brakuje mi na to wszystko roku ;D



       Jaki był u Was maj? Równie tak zwariowany jak mój?




Ściskam mocno,
Paulina G Lifestyle






3.05.2019

Kwiecień pod lupą




       Dzisiaj świat mnie nie potrzebuje- pomyślałam z uśmiechem złośnicy i zaszyłam się pod kołdrą na kolejną błogą godzinę. Nie muszę nastawiać budzika, nie muszę organizować planu dnia, nie muszę zamieniać się w przewodnika Polski, ani też biegłego tłumacza. Dzisiaj świat mnie nie potrzebuje. Obserwuję rozbijające się krople deszczu, przeciągającego się Kobi i nic nie sprawia mi większej radości niż wsłuchiwanie się w ciszę w moich czterech ścianach. Od zawsze byłam pokręconą introwertyczką, a kwiecień dał mi w kość. Był miesiącem pełnym spotkań, dłuższego pobytu w Polsce i zwiedzaniu Warszawy razem z hiszpańską rodzinką. Kwiecień był pełen wrażeń i atrakcji. Pełen śmiechu i miłości. Pełen rozmów, ludzi, spotkań i niekończących się posiłków przy wtórze gitary. Kwiecień pełen był wszystkich, a tak mało było w nim mnie. Dzisiaj świat mnie nie potrzebuje. Siadam na kanapie, zaparzam sobie kawę i wsłuchuję się w ciszę. Tak mi dzisiaj dobrze. Jestem Tu i Teraz Egoistycznie dla siebie.






       Upijam kolejny łyk kawy i stukam palcami o klawiaturę. Nie wiem jeszcze co z tego wyniknie, bowiem nie pisałam od tak dawna... Opowiem Wam na początek co podarował mi kwiecień, a następnie usiądę i posłucham o Waszych wrażeniach z minionego miesiąca. Co wy na to?  


Udało mi się


       Nie zwariować. W kwietniu zdecydowanie brakowało mi czasu dla siebie. Tęskniłam za kontemplacją Tu i Teraz, za byciem w ciszy i świadomym przeżywaniu. Nie wiem, jak inni mogą funkcjonować inaczej. Mnie takie odcięcie wymęczyło niewyobrażalnie i cieszę się, że w tym wszystkim udało mi się nie zwariować. Starałam się wycisnąć jak najwięcej z czasu spędzonego z bliskimi. Pochłaniałam każdy szczegół z rozmów z nimi, studiowałam emocje i wspominaliśmy chwile razem. Spotykanie tak ogromnej liczby osób w tak krótkim czasie było dla mnie niczym powrót do przeszłości. Udało mi się cieszyć każdą chwilą i naprawdę nie zwariować.






Jestem wdzięczna za


       Miesiąc bez Instagrama. W kwietniu mało zaglądałam do social media, a to naprawdę pomogło mi odpocząć i zdystansować się do świata i do siebie samej. Gdzieś przeczytałam, że w dzisiejszych czasach to, czego nie pokazujemy na Instagramie, z pewnością nie istnieje. Jestem wdzięczna za to, że kwiecień pokazał mi, że bez Instagrama da się żyć. Co więcej- życie bez Instagrama również może być fascynujące! To był dla mnie wyjątkowy czas na odłożenie telefonu i skupieniu się na tym, co ważne. Kontakt wzrokowy z ludźmi, z którymi rozmawiam, głęboki oddech w momentach, w których nie wiedziałam co ze sobą robić i decydowałam się na nie sięganie po telefon. Taki samowolny detoks pomógł mi odpocząć i pokochać moje życie takie jakim jest, bez kreowania go na idealne, widoczne lub porównywalne do innych iluzji zamkniętych w wyretuszowanych kwadratach.

       Jestem również wdzięczna za wszystkie duszyczki, które mogłam spotkać w tym miesiącu. Kwiecień wraz z eksplozją pierwszych kwiatów, wybuchł w moim życiu również owocnymi spotkaniami z osobami, których nie widziałam od dawna lub też z którymi miałam przyjemność spotkać się po raz pierwszy. Dziękuję za czas poświęcony mi i ogromną dawkę miłości i radości!   






Inspirują mnie


       Uwierzcie, że w tym miesiącu nie natknęłam się na żadną książkę lub film, które wyjątkowo poruszyłyby mnie. Mam nadzieję, że zakupione przeze mnie majowe lektury sprawdzą się o wiele lepiej. Tym samym na szczególną uwagę zasługuje powieść którą złapałam na chwilę przed odlotem do Hiszpanii w kolejce do kasy w Biedronce. Przedstawiam Wam „Kochając pana Danielsa” – Brittainy C. Cherry. Książka, którą prawie w całości pochłonęłam podczas trzygodzinnego lotu. Na nowo pobudziła we mnie moją ukrytą duszę romantyczki, rozbudziła we mnie każde zmysły, sprawiła, że zaczęłam marzyć i wypełniać swoją codzienność romantyzmem. Jeszcze kilka dni po zakończeniu lektury wracam myślami do losów bohaterów i wzdycham głęboko. Ah! Gorąco polecam! 

       Po raz kolejny wróciłam do lektury „Wylecz PCOS” oraz „Insulinooporność w polskiej kuchni”. To dla mnie podstawowe pozycje w domu i w mojej kuchni. Lubię do nich wracać i przypominać sobie najważniejsze zasady i ciekawostki zdrowego odżywiania. Wiele potraw z przepisów tych książek ląduje na mom talerzu, więc muszę być na bieżąco. Więcej o danych pozycjach przeczytacie tutaj (link klik)






Napisane przeze mnie


       W tym miesiącu pojawiło się niewiele moich tekstów, ale powiem Wam szczerze, że jestem z nich dumna. W natłoku wyjazdów, spotkań i szalonej organizacji życia napisałam 4 posty. Zapraszam Was do ich przeczytania i wsparcia mnie odrobinę po tej dłuższej przerwie:









Odkrywam


       Siebie i swoje emocje. Rozkładam na części pierwsze każdą przeżywaną przeze mnie emocje i czuję ją całą sobą. Wgłębiam się w tajniki psychologii i doświadczania. Czuję słone łzy na mojej twarzy, uścisk w klatce piersiowej, rozpierającą mnie energię, wdzięczność, radość i miłość. Odkrywam emocje, uczę się ich, żyję z nimi i utożsamiam.   


Planuję


       Żyć głębiej. Doświadczać. Cieszyć się każdym dniem. Być Tu  Teraz. Planuję również wesele, a jego organizacja nabiera coraz szybszego tempa. Planuję życie, a tym samym daję mu się zaskoczyć. Ostatnio mało wychodzi mi z moich planów. Życie, bezustannie zaskakuj mnie!







       Co przyniósł Tobie kwiecień? Opowiedz mi!



       Stęskniona,
Paulina G Lifestyle