03.07.2017

Showroom i jego kulisy




       Otwierają się wielkie żelazne drzwi i wchodzę na dziedziniec. Typowe paryskie kamieniczki otaczają mnie z każdej strony, a ja szybkim krokiem podążam za tabliczką z napisem Showroom 1 étage. Wjeżdżam na górę starą windą, która do złudzenia przypomina mi tą zza czasów Titanica i po kilku trzaskach i zgrzytach jestem na właściwym piętrze. Światło słonecznego poranka wpada do pomieszczenia przez wysokie okna. Dodatkowe oświetlenie uzyskane dzięki ogromnym lampom ze studia fotograficznego sprawiają wrażenie, że już wkrótce wydarzy się coś spektakularnego. Panuje cisza przed burzą. Ludzie, z którymi pracuję spokojnie parzą kawę, kończą swój makijaż lub zapatrzeni są w smartphon’a. Ubrania wiszą z wielką gracją na wieszakach. Wyrażają jak gdyby wdzięczność za ten spokój i niedotykanie ich. Osobiście wiem, co czeka je przez najbliższy tydzień. Wiem również co czeka mnie i ze wzruszeniem ramion sama nie wiem co jest gorsze. Bowiem okazuje się, że to właśnie one- ubrania będą miały większą wartość niż człowiek. Ale o tym za chwilę... Na razie to tylko kawał tkaniny, skrojony w idealne formy i kreacje. Na razie to tylko rzecz materialna, wyeksponowana w przepięknym butiku, podświetlona najjaśniejszym światłem tak, że wchodząc do pomieszczenia widzisz tylko te ubrania.  Ubrania najsławniejszych projektantów. Kreacje prosto z wybiegów. Kawałki materiałów wartych kilka tysięcy dolarów... Witamy na showroom’ie!   





Co to jest showroom i dla kogo powstał?

       Domy mody, sławni  projektanci, najnowsze kolekcje i drogocenne stroje. Wszystko to można znaleźć na shoowroom’ie, czyli w miejscu, gdzie odbywa się całe przedstawienie. Miejsce, gdzie dana marka ma szansę na pokazanie swoich projektów, idealną promocję, a także sprzedaż wielu kreacji. Ze względu na olbrzymie ceny, showroom jest miejscem dla gwiazd, celebrytów czy luksusowych centrum handlowych.  Bowiem jedna sukienka warta jest np. 2000 dolarów. Klienci z grubym portfelem mają prawo do złożenia wizyty w showroom’ie po uprzednim uzgodnieniu i umówieniu się na konkretną datę i godzinę. (Z doświadczenia wiem, że Ci ludzie nie są punktualni. Z reguły przychodzą kiedy chcą i o której im się zamarzy. Nawet jeśli showroom powinien być już zamknięty, dla nich świat stoi otworem.)  A więc celem ich wizyty jest obejrzenie kolekcji, wybranie interesujących ich kreacji i kupno. Niektórzy z nich robią zakupy dla siebie lub swoich najbliższych, inni nabywają cenne towary, aby ponownie móc je sprzedać we własnych butikach i domach mody.

       Widziałam wielu z nich. Ludzie wielkiego pokroju, sławni celebryci lub dzieci bogatych rodziców. Widziałam nastolatki wydające 40 000 euro w jeden dzień, rozwiedzione dewotki z chihuahuą pod pachą, wybierające kiecki z najgłębszym dekoltem, poznawałam wiele plastikowych twarzy tak, że aż wybałuszałam oczy ze strachu przed pęknięciem kawałka nosa, policzka lub zwyczajnego roztopienia się od mocnych świateł reflektorów. Widziałam mnóstwo takich cudów i przedstawień cyrkowych, a wszystko dlatego, że przyszło mi pracować na showroom’ie.





Co robi modelka na showroom’ie?

       Zwyczajnie, pokazują  kolekcje. Media społecznościowe powiedzą, że dumnie prezentują kreacje najsławniejszych projektantów, że ich piękne długie nogi suną z gracją po domach mody. Ich perliste uśmiechy błyszczą w świetle reflektorów i noszą na sobie ubrania warte tysiące dolarów. Zapewne wykreują wizerunek, że cóż to za wspaniała i próżna praca, wdzięczyć się dla gwiazd i celebrytów, być fotografowanym z każdej strony. Oh! Żyć, nie umierać! A ja jako pierwsza, powiem Wam prawdę.


Czyste realia zza kulis

       Dzień pracy modelki na showroom’ie zaczyna się wcześnie rano. Już od ósmej lub dziewiątej wizażystka rozpoczyna robienie makijażu i fryzury dla dziewczyn. Zazwyczaj jest to bardzo naturalny make up i włosy ciasno spięte w kok lub kucyk. W zależności od marki i wielkości kolekcji jednego dnia może pracować 10 modelek lub tylko dwie. Ich zadaniem jest być w każdej chwili gotowym na przymiarkę. Gdy klient pojawia się w butiku, wybiera kreacje, które chce zobaczyć, a następnie modelka zakłada je na siebie. Sprawa wyglądałaby prosto i przyjemnie, ale wtedy nie byłoby o czym pisać, a więc odsłaniam kulisy... Gotowi?

       Przeważnie modelki na showroom’ach nie mają zbyt dużo miejsca na przebranie się. Przeznaczone jest dla nich jedno krzesło ustawione gdzieś na zapleczu. Z czego zaplecze może oznaczać łazienkę, magazyn lub kuchnię. To właśnie miejsce, w którym modelka spędza od ośmiu do dwunastu godzin. Pracy jest dużo. Bogaci klienci życzą sobie zobaczyć całą kolekcję i poprzez to tworzą młyn za kulisami showroom’u. Styliści pracujący ze mną robią się nerwowi, bo przecież to ważny klient! Płaci grube pieniądze! Musimy pokazać się z jak najlepszej strony! Zaczynają szarpać modelki, jeden za nogawkę u spodni, drugi w tym samym czasie zapina guzik przy szyi. Gdzieś pomiędzy fryzjerka chce wsadzić ostatnią wsuwkę do włosów, aby w tej całej szarpaninie jej dzieło nie uległo zniszczeniu. Przed wyjściem osoba nadzorująca całą kolekcję sprawdza, jak leży ubranie, mocnym ruchem obciąga sukienki, które są za krótkie tak, że dwumetrowe, chude modelki na obcasach chwieją się niebezpiecznie. Po złapaniu równowagi są klepane po plecach jak konie wystawowe, słysząc Idź! Idź! Szybko! No ale szybko iść nie wypada. Przecież jak to wygląda! Biec w szpilkach i kreacji za kilka tysięcy dolarów. Dlatego też przed klientem modelka zwalnia, wyrównuje krok, idzie z gracją i z uśmiechem prezentuje założony strój. Wielu klientów rości sobie prawa do sprawdzania materiału przez dotykanie modelek. Ci bez kultury lub bardzo często bez znajomości angielskiego kręcą palcem dookoła, co w niekulturalnej wersji ma oznaczać „Czy możesz się odwrócić?” Podczas robienia kilku zdjęć i omawiania kolekcji modelka podziwia krzywiące się do niej twarze klientów lub wręcz przeciwnie, oklaski i wiwaty nad udanym zestawieniem kolorów, szykownym krojem itd. Następnie dziewczyna wraca na zaplecze, a gdy tylko zniknie z zasięgu wzroku klienta zostaje wepchnięta w paszcze stylistów i bardzo często projektanta. Od nowa zaczyna się nerwowe szarpanie, przebieranie, nieudolne zasłaniane niektórych części ciała i rzucane w powietrze przekleństwa. Taki maraton może trwać cały dzień!





      Poznałam wielu projektantów. Tych szalonych artystów, którzy na ciele człowieka widzą tylko i wyłącznie swoje dzieło. Kawałki materiałów, błysk, bogactwo, zapewne znalazłoby się tam również ich własne odbicie. Zdaje się, że nie widzą, że kieckę nosi istota żywa. Przekręcają modelki, szarpią, głaszczą, popychają i klepią, a wszystko to dla lepszego wyglądu kreacji. Spotkałam projektantów, którzy nie życzyli sobie jechać z modelką jedną windą lub takich, którzy zapominali, że modelka nie miała pięciu minut na zjedzenie czegokolwiek. Ślepa miłość do ubrań i maraton, w którym każdy klient jest na wagę złota, a zaprezentowana sukienka to punkt kulminacyjny całej ludzkości.


       Leniwa strona showroom’u

       Bywają także dni kiedy modelki męczą się nicnierobieniem. Jakkolwiek zwariowanie to brzmi. Może przydarzyć się taki showroom, że zwyczajnie nie ma na nim klientów. Pomieszczenia zioną pustkami, a dziewczyny nie muszą ruszyć nawet palcem. To idealny czas na czytanie książek, pisanie ze znajomymi, rollowanie instagrama, czy nawiązywanie nowych znajomości z modelkami pracującymi w tym samym miejscu. To czas, w którym ludzie stają się nagle bardziej ludźmi. Kiedy styliści pytają jak się czujesz, kiedy można pić i jeść kiedy tylko się zamarzy, a nawet projektanci łagodnieją. Zauważają modelki, pytają skąd pochodzą i szanują ich przestrzeń.





       Uf! Właśnie przetrwałam taki tygodniowy maraton. Pomyślałam, że to świetny pomysł, aby podzielić się z Wami moim tymczasowym światem. Tymczasowym, ponieważ już od następnego roku zapowiadają się duże zmiany, ale o tym jeszcze cisza!

      Wpis czytajcie z przymrużeniem oka. Oczywiście nie każdy showroom wygląda w taki sposób i nie każdy projektant to znieczulony artysta. Nie lubię generalizować i wkładać ludzi do jednego worka, opisałam jedynie własne przeżycia i doświadczenia. 




Życzę Wam kochani miłego poniedziałku!      



29 komentarzy:

  1. Zawsze zazdrościłam modelkom (sama chciałam być jedną z nich). Widziałam w nich bogate piękne dziewczyny, które podróżują, kupują najdroższe ciuchy i kosmetyki i bawią się w najlepsze. Dzięki Twojemu blogowi widzę, że to nie jest prawda. Ten i poprzedni post (o mitach na temat blogerek) utwierdził mnie, że życie modelek jest o wiele trudniejsze niż mi się zdawało i że nie mam dość siły, żeby pracować w taki sposób. Podziwiam Cię i życzę Ci bardzo dużo wytrwałości :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stereotypy i media pokazują niestety skrzywiony obraz modelingu na przemian z tym luksusowym życiem gwiazd, a żadna z tych perspektyw nie jest do końca prawdziwa.
      Dziękuję serdecznie za Twoje słowa ;*

      Usuń
  2. WEll done my love !! was a beautiful post :) Carry on ! You are going out soon ....<3 I love you

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh thank you ! <3 You know that I'm doing my best... at least I try ;D
      Kisses mi amor ;*

      Usuń
  3. Wiesz... nawet z przymrużeniem oka to sytuacja nie do pozazdroszczenia jednak. Cały ten oficjalny blichtr.. to zblazowane towarzystwo. Byle jaka szmata (za przeproszeniem) istotniejsza niż człowiek. Ehh.. nie mnie oceniać!

    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zupełności się z Tobą zgadzam! Zepsuty świat i bardzo przewartościowany. Kawałek materiału ma większą wartość niż człowiek. ;o

      Usuń
  4. Paulina, świetnie że opisujesz swoje życie "bez lukrowania"! Nam, laikom, wydaje się, że modelki mają super życie, bo dużo podróżują, noszą ciuchy, po które mało kto może sięgnąć, są piękne, modne itd... A tu masz, druga strona medalu! Pisz, dziewczyno, a może by tak... Skleić to w książkę? ;-)
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stąd też po części pomysł na bloga, żeby obalić trochę mitów na temat modelowego życia. Jeśli chodzi o książkę, żeby nie zapeszać... ;) Plan jest ! ;)

      Usuń
  5. Każdą pracę trzeba docenić a nie wrzucać kogoś do jednego wora i mówić, że ta to ma łatwiej. Za każdym z nas jest jakaś droga przebyta:) Jedni siedzą w biurze inni biegają ciągle zmieniając z różowej na czarną sukienkę, w końcu każdy ma możliwość wyboru i znalezienia odpowiedniego miejsca dla siebie :) A szczerze mówiąc takie ciągłe zmienianie ciuchów też jest męczące - wystarczy pójść na zakupy, to często po jakiejś godzinie ma się dość :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda praca ma plusy i minusy. Najważniejsze to robić to, co się kocha ;)

      Usuń
  6. A małe dziewczynki powtarzają.. "jak dorosnę, będę modelka!".. eh.. :)

    Ciekawy wpis!

    www.wkrotkichzdaniach.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenie każdej dziewczynki! Modelka lub piosenkarka! ;) Nikt nie powiedział, że będzie łatwo, ale DA SIĘ! ;)

      Usuń
  7. Z ciekawoscia przeczytalam Twoj wpis. Cenie Cie wlasnie za Twoja szczerosc. Ile to osob twierdzi, ze modelki maja lajtowe zycie, a sa tez ciemne strony tej pracy. Podziwiam i czekam na wiecej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są modelki, które mają lajtowe życie. To zapewne te, które są top modelkami i mają sławę, karierę i pieniądze... a tym samym wątpię w ich szczęście, bo akurat wszyscy wiemy, że TO szczęścia nie daje.
      Każda praca ma swoje jasne i ciemniejsze strony, a ja właśnie chcę dzielić się z Wami każą stroną, szczerze ;)

      Usuń
  8. To cudowne, że robisz to, co kochasz! Modeling jest niesamowicie trudny, a Ty dajesz radę w 10000%! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam swoje naprawdę ciężkie momenty, gdzie ma ochotę to rzucić w cholerę ;D Ale to chyba jak w każde pracy i w każdym życiu. Idę do przodu ! ;)

      Usuń
  9. Takie ciągłe zmienianie ubrań na pewno jest męczące (większość dziewczyn tego doświadczyła choćby na zakupach) i niestety tak właśnie wyglada życie modelki. Nie zawsze to wygląda kolorowo, ale każda praca ma plusy i minusy, więc mimo, że czasem tak to wygląda, dobrze, że nie zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  10. 40 tys euro w dzień? A trzeba mi było iść na ASP i zostać projektantem... Muszę porównać trochę Twoją pracę do mojej - czasem właź klientowi w 4 litery, a czasem nie ma co robić, szkoda, że tych dni kiedy nie ma co robić jest zdecydowanie mniej :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojojoj, rzeczywiście w praktyce nie wygląda to tak fajnie,jakby mogło się wydawać. Wiadomo,że liczy się klient,że trzeba to szybko ogarnąć,ale kurde.. żeby aż tak zapominać,że modelka to też człowiek.. Niefajna sprawa. Wierzę jednak,że taka skrajność nie zdarza się często,że jednak częściej po ludzku to wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety. Myślę że tego typu traktowanie i klasyfikacja ludzi jest wszędzie. Zwłaszcza w takim świecie mody. Cieszę się z Twojego optymizmu! Niestety muszę Cie zmartwić, gdyż w większości praca o charakterze showroom właśnie tak wygląda.
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  12. Szczerze mówiąc - nawet nie wiedziałam.
    Słowo showroom gdzieś mi się obiło o uszy, ale nie zgłębiałam tematu.
    Pozdrawiam z Austrii! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Modelką nigdy nie byłam, ale zdarza mi się występować jako tancerka. Jest podobnie: tłok, ścisk, stres, małe krzesełko, żeby się przebrać za kulisami albo i bez krzesełka, miejsce pod ścianą. Ale obywa się bez obmacywania i klepania.
    Obserwuję Twojego bloga od jakiegoś czasu i widzę, że się rozwijasz, jeśli chodzi o pisanie. Wygląda to, jakbyś pracowała dużo nad stylem i formą wypowiedzi, zastanawiała się nad budową zdań, opisami itp. Piszesz coraz lepiej. Gratulacje i powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie wiedziałam, że jesteś tancerką! Świetnie! W takim razie zdecydowanie mnie rozumiesz. Czasem nie jest łatwo.
      Dziękuję! Ten komplement to miód na moje serce. Wspaniale, gdy ktoś docenia 'trudy' mojej pracy. <3

      Usuń
  14. Uwielbiam Twój styl pisania! Czyta się tak jak książkę! :))))) Niesamowita przygoda, mimo ze nie wszystko jest tak kolorowe jak sie wszystkim wydaje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odrobina rzeczywistości zawsze jest wskazana. Idealny moment na drogocenne lekcje życiowe:)
      Cieszę się, że tak świetnie czyta Ci się moje posty :) zapraszam częściej i udanego weekendu! :*

      Usuń
  15. W każdej grupie ludzi znajdą się tacy "celebryci", przykre jest, że świat kręci wokół pieniądza aż tak bardzo. Oczywiście nie każdy taki jest. A znaczna ilość wierzy w to, co pokazują media, myślą, że pieniądze te wszystko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nad tym ubolewam. Niestety media promują to z czego mają największą wartość materialną i zysk. :o w naszych rękach leży wybór tego, co naprawdę istotne.
      Ślę usciski ! :*

      Usuń
  16. Kurcze, nie miałam pojęcia, że tak to wszystko wygląda! Tzn zdawałam sobie sprawę, że modeling to nie est łatwy kawałek chleba, ale nigdy nie patrzyłam na to z tej strony! Jeśli płacą Wam po prostu za godzinę, to życzę Ci, żebyś miała jak najwięcej leniwych dni w showroomie:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana ! ;D Lub z drugiej strony możesz mi życzyć, aby te showroom'y jakimś cudem mnie omijały ;D
      Buziak ! ;*

      Usuń