15.06.2017

Koreańskie kosmetyki i codzienna pielęgnacja




       Z racji, że pojawiło się tak wiele pytań odnośnie moich skarbów przywiezionych z Korei, a także kosmetyków jakich używam do codziennej pielęgnacji, postanowiłam rzucić się na głęboką wodę i napisać post iście kosmetyczny. To mój pierwszy w takim stylu artykuł, więc wybaczcie moje niedociągnięcia, bowiem kosmetyczką nie jestem, a posiadana przeze mnie wiedza to ta, którą zaczerpnęłam podczas wypłakiwania i złoszczenia się na moją cerę, codziennych sesji zdjęciowych i pracy z wizażystami, a także miłości do kosmetyków naturalnych, która zrodziła się podczas mojego półrocznego pobytu w Korei Południowej. Jesteście ciekawe, co też kryje się w mojej toaletce? Zapraszam!




1.     Tonik do twarzy

      
       Na pierwszy ogień idzie tonik do twarzy, bez którego obecnie nie wyobrażam sobie życia. Moje wcześniejsze doświadczenia z firmą Ziaja z linii liście manuka niestety nie zachęcały do używania toniku. Ba! Byłam wręcz wrogo nastawiona i podważałam jakikolwiek sens jego używania. Do momentu, gdy wpadłam w ramiona InnisFree- koreański sklep kosmetyczny, o naturalnym składzie produktów i idealnym dla mnie działaniu. Tonik Jeju Sparkling Mineral Skin dla skóry normalnej i mieszanej, orzeźwia, przywraca odpowiednie PH skóry i niweluje zaczerwienienia. Produkt ten nie podrażnia, skład pozbawiony jest konserwantów, parabenów i alkoholu, a co najlepsze zawiera 80% wód termalnych z wyspy koreańskiej Jeju. Służy mi do porannego przemywania twarzy i przy mojej wrażliwej cerze jest wystarczający jako poranne orzeźwienie.


2.     Krem do twarzy

      
       Nakładany zaraz po użyciu toniku. Produkt z tej samej linii InnisFree Jeju Sparkling Mineral Lotion dla skóry normalnej. Idealnie nadaje się jako baza pod makijaż, nie podrażnia i przyjemnie lekko pachnie. W jego skład wchodzi 61% wód termalnych, olej macadamia, a kolejną gwiazdkę zdobywa za 6-free system. Po nałożeniu na twarz daje uczucie świeżości i przynosi zapach morskiej bryzy. Doskonale nawilża skórę. Czasem jednak moja cera mówi „Mam dosyć” i nie przyjmuje aż tak intensywnego nawilżenia. Wtedy na jakiś czas zamieniam na krem Lirene Bio, który ma lekkie nawilżenie i odpowiednią porcję witaminy E.  





3.     Krem pod oczy


       Wiem, że wiele opinii mówi, że nie powinno się stosować kremu przeciwzmarszczkowego pod oczy w tak młodym wieku. Swój pierwszy krem pod oczy zaczęłam używać regularnie w wieku 18 lat i nie żałuję. Skóra pod oczami jest bardzo delikatna i podatna na zniszczenia, co w mojej pracy jako modelka jest nieuniknione. Ciągły makijaż, drapanie skóry pod oczami różnego rodzaju pędzelkami i zmiana makijażu co kilka godzin bywa męcząca. Dlatego nic nie daje mi tak przyjemnego ukojenia, jak lekki krem pod oczy. Tutaj z pomocą przychodzi mi po raz kolejny InnisFree, które to wypuściło na rynek Orchid Eye Cream. Nawilża, zapobiega powstawaniu zmarszczek, redukuje cienie pod oczami i pachnie idealnie! Uwielbiam swoją poranną rutynę stosując skarby z InnisFree. Delikatna formuła kosmetyków sprawia, że nie obciążają one mojej skóry, dając jej zdecydowanie to, czego potrzebuje na cały dzień, a ich zapach przenosi mnie na łono natury, gdzie morska bryza muska moją twarz, a ja nie przejmuję się niczym. InnisFree ma wszystko pod kontrolą!







      A jeśli interesuje Was więcej informacji o koreańskich kosmetykach zapraszam na bloga Magdy, która miała przyjemność odwiedzić wyspę Jeju, skąd pochodzą kosmetyki InnisFree. Czytajcie jej relację z podróży tutaj ->Wizyta w InnisFree Jeju House


4.     Peeling do twarzy


      Stosuję raz w tygodniu i przyznam szczerze nie wypróbowałam ich zbyt wiele. Moim numerem jeden jest peeling enzymatyczny z Lirene i nie znam żadnych innych, a tubka powoli się kończy. Z przyjemnością poznam inne produkty!


5.     Maseczki w płachcie


      Szturmem podbiły kosmetyczny rynek i cieszą się ogromną popularnością. Komfort, idealne działanie, a także urocze opakowania sprawiają, że ja również nie mogę im odmówić. Domowe SPA z maseczką na twarzy na czele urządzam sobie raz w tygodniu, najczęściej jest to weekend, gdy mam najwięcej wolnego czasu lub poniedziałek, aby nadać mojej skórze blasku i zdrowego wyglądu na tydzień pełen castingów. Moje koreańskie zapasy maseczek przeważają w ulubieńców z InnisFree oraz Tony Moly. Wyjątkowo upodobałam sobie odżywiający brokuł i nawilżające awokado, a zielona herbata ratuje mnie z każdej hormonalnej opresji. Zachwalam, podziwiam i naprawdę polecam! Idealnie dopasowują się do twarzy, nawilżają cerę, dostarczają odpowiednich porcji witaminek oraz nadają skórze promienny wygląd.






6.     Pianka do mycia twarzy i płyn miceralny


       Na zdjęcie makijażu z pracy niezawodny jest dla mnie płyn miceralny. Tutaj akurat mam trzy ulubione pozycje Bioderma, Garnier oraz Lirene. Żadne mleczko, żadna woda, żel, czy inne dziwactwa! Do demakijażu najlepiej sprawdza się płyn miceralny.

       Na głębokie oczyszczenie zaraz po zmyciu makijażu stosuję piankę InnisFree real olive- istny hit, do którego na początku byłam uprzedzona. W pierwszych dniach stosowania odwiedził mnie ogromny wyprysk na policzku, więc zła i rozczarowana odłożyłam produkt na półkę. Jak się później okazało była to wina nowego kremu, stosowanego kilka dni z rzędu w pracy. Zatem przeprosiłam się z pianką do mycia twarzy i przez ostatnie miesiące nie rozstaję się z nią. Idealnie oczyszcza twarz przez co pożegnałam się z zaskórnikami i wągrami, nie wysusza i nie ściąga cery. Idealna!

Po prawej stronie pianka do mycia twarzy, a po lewej nieziemski balsam do ciała o zapachu wanilii. 





      
        To pozycje numer jeden w mojej pielęgnacji. Czy znacie któreś z tych produktów? Czy koreańskie kosmetyki również podbiły Wasze serca?

Ściskam !



27 komentarzy:

  1. Ze wstydem przyznaję, że mi koreańska pielęgnacja jest mi zupełnie obca. Ale wiesz... nie ubolewam nad tym jakoś bardzo. 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry kochana :* melduje się z innego miejsca, zaczęłam nowy rozdział, zupełnie inny niż poprzednio, zapraszam serdecznie <3

    www.oczami-wyobrazni.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj na nowym miejscu:) Życzę powodzenia! :)

      Usuń
  3. Nie słyszałam o tej marce InnisFree - chyba nie dotarła do Polski :) Za to z koreańskiej pielęgnacji u mnie must have to 99% żel aloesowy Holika Holika :) też lubię te maseczki w płachcie, ale nie mam ulubionej firmy. Ostatnio skusiłam się też na filtr do twarzy SPF 50 od Skin79 - podobno rewelacja :)
    Słyszałam, że najlepszy prezent na 18 to właśnie krem pod oczy! :)

    pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Innisfree niestety nie dotarło jeszcze do Polaki, ale mam nadzieję, że kiedyś się tego doczekam <3
      O! Pierwszy raz słyszę o takim prezencie na 18-stkę! Może mieć trochę podwójne znaczenie. Nadchodząca starość i pierwsze zmarszczki czyrytuał piękna? ;)

      Usuń
  4. Widzę, że polubiłaś kosmetyki Innisfree tak, jak ja! Nie są to całkowicie naturalne produkty, ale ich składy i tak są o wiele lepsze od innych koreańskich kosmetyków. Dziękuję za polecenie mojego bloga :) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakochałam się w ich kosmetykach od razu i mam nadzieję, że doczekam się ich produktów również gdzieś w Europie <3
      Przyjemność po mojej stronie :)

      Usuń
  5. Ja kiedyś przetestowałam kilka koreańskich kosmetyków. :)

    mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakich marek dokładnie? Koreańskie kosmetyki zawsze zaskakują:D nie zawsze pozytywnie, ale wiele marek mają naprawdę fenomenalnych. Między innymi InnisFree. Dla mnie sprawdza się ideanie :)

      Usuń
  6. Super sprawa z tymi koreańskimi kosmetykami.
    Są mi jednak tylko znane ze słyszenia i pozytywnych opinii w blogosferze.
    Sama nigdy nie testowałam, a szkoda!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama też nie testowałam wielu koreańskich marek. Wyjątkowo upodobałam sobie InnisFree <3

      Usuń
  7. A jak ze składami kochana? Ja powoli przechodzę na naturalną i dermatologiczną pielęgnacje <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Składy idealne! Nie są to może czysto naturalne kosmetyki, ale zdecydowanie jedne z najlepszych pośród koreańskich marek. Pozbawione konserwantów, zapychaczy, parabenów, większość produktów to składniki aktywne, same bogactwa z wyspy koreańskiej Jeju (zielona herbata, orchidea, wody termalne itd.)

      Usuń
    2. A to w takim razie muszę się im przyjrzeć bliżej <3

      Usuń
  8. Uwielbiam linie orchid z innisfree. To są naprawdę godne polecenia produkty. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ci dobrze :) Nie znam chyba nic z tego, co wymieniłaś, ale zazdroszczę. Azjatyckie kosmetyki mają naprawdę dobrą opinię, szkoda, że u nas są takie drogie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że próbowałam kilka koreańskich kosmetyków, a ich skład wcale nie był aż taki zachwycający, więc z tym również trzeba uważać. Jednak Innisfree z pewnością mogę polecić, bo zarówno skład jak i działanie są naprawdę na wysokim poziomie ;)

      Usuń
  10. Nie znam nic z przedstawionych produktów :) Uważam, że dobrze, że tak wcześniej zaczęłaś sięgać po krem pod oczy - w końcu jest to produkt przeciwzmarszczkowy, czyli ma nie dopuszczać do powstawania zmarszczek, a nie usunięciu tych już powstałych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Lepiej zapobiegać niż... użerać się z przedwczesnymi zmarszczkami ;)

      Usuń
  11. Przedstawilas bardzo ciekawe produkty. Ta marka nie jest mi znana, ale znam za to niemile rozczarowanie przy uzywaniu toniku z Ziaji :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh tak! Ziaja liście manuka... totalna porażka dla mojej skóry ;o Na szczęście teraz znalazłam idelany dla mnie tonik Innisfree ;)

      Usuń
  12. Tyle dobrego słyszała już o kosmetykach koreańskich, że chyba czas w końcu jakieś wypróbować! Muszę sobie koniecznie kupić jakąś maseczkę i piankę do mycia! Narazie jeszcze wirna kremowi różanemu, ale jak dokona już swojego żywota (tj. skończy się!) to chętnie wypróbuję też coś koreańskiego!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Mają naprawdę świetne kosmetyki ;)
      Przy zakupie uważnie jednak czytaj skład, bo niektóre koreańskie marki mają również złe składy, które mogą więcej zaszkodzić niż pomóc.

      Usuń
  13. Płyn micelarny Garnier nie ma sobie równych do demakijazu. Nie znalam wcześniej koreańskich kosmetyków i widzę ze czas się z nimi zapoznać ;)

    OdpowiedzUsuń