15.07.2017

Związek na odległość – czy to się uda?




       Takie pytanie zadawałam sobie ponad cztery lata temu, siedząc na murku ogradzającym tajwańskie przedszkole. Była szósta rano, właśnie wracaliśmy ze znajomymi z imprezy. Słońce parzyło już niemiłosiernie, a temperatura przekraczała trzydzieści stopni. Natura życia na Tajwanie, nieważne czy dzień, czy noc temperatury w żadnym wypadku nie spadają. On przyjechał na longboardzie w swoich szerokich krótkich spodenkach, luźnej koszulce i czapce z daszkiem. Uśmiechał się do mnie już z daleka, a wyraz jego oczu mówił, że już za chwilę wydarzy się coś, co odmieni nasze życie.

       Słońce wznosiło się coraz wyżej, mocno grzejąc moje ramiona, Tajwańczycy zaczynali swój weekendowy poranek. Większość z nich spacerowała leniwym krokiem, osoby w podeszłym wieku ciągnęły torby na kółkach, aby zaraz wypchać je po brzegi świeżymi warzywami i owocami, kupionymi na pobliskim targu. Mężczyźni przeważnie ubrani na luzaka, jakgdyby niedawno co wyskoczyli z łóżek. Rozciągnięte koszulki, dresy i klapki. W takim stroju udawali się na poranną medytację w Parku Daan, jednym z największych rajów stolicy Tajwanu. Z oddali dobiegał mnie dźwięk dzwonka, witającego nowych klientów w sklepie 7eleven. Kot leniwie przeciągał się na trawie tuż obok mnie, a mury szkolne zionęły pustką. Była sobota. Taki Tajwan pokochałam... ale do rzeczy!





Klamka zapadła!


       Właśnie wtedy siódmego lipca o godzinie 7 rano oboje zdecydowaliśmy się otwierać wszystkie możliwe okna, nawet gdy drzwi zdawały się być dla nas zamknięte. Zdecydowaliśmy się na najtrudniejszy związek świata. Z odmienną religią, kulturą i językiem. Zdecydowaliśmy się na związek na odległość i chociaż jeszcze wtedy o tym nie wiedziałam, to postawiłam swój pierwszy krok ku prawdziwej miłości i magicznym momentom, ale także hektolitrom łez wylanych podczas tysiąca kilometrów rozłąki. Klamka zapadła!  Jako 17-latka i 19-latek zdecydowaliśmy się na związek na odległość. Wszystko co mieliśmy przed sobą to dwa miesiące na Tajwanie. Całą teraźniejszość i przyszłość zarazem, zamkniętą na jednej małej wyspie.

Co dalej?


       Dalej przyszły momenty porażek i tęsknoty. Wylanych łez i niekończących się pożegnań. Telefon stał się moim najbliższym przyjacielem, a niemożność połączenia się z internetem była tragedią i końcem świata. Mojego świata, który zmienił się o 180 stopni. Bilety lotnicze kupowane z dużym wyprzedzeniem, niecierpliwe skreślanie dni w kalendarzu i zegarek, którego nikt z otaczających mnie ludzi nie rozumiał. Bowiem z moim ukochanym dzieliło nas prawie 12 000 km, inny kontynent i 8 godzin różnicy. Kiedy kończyłam swój dzień, On prawie witał kolejny, a gdy ja jadłam śniadanie on gotował kolacje. Dwa różne światy. Zarywaliśmy noce, aby móc porozmawiać, przemierzaliśmy oceany, aby móc spędzić ze sobą chociaż tydzień, oglądaliśmy razem filmy, a czasem nawet organizowaliśmy romantyczne kolacje lub randki przez skype lub wechat.

       Bywały dni, kiedy załamywałam ręce. Kiedy nie wierzyłam we wspólną przyszłość, a tęsknota i bezsilność zwyczajnie przełamywała mnie na pół. Bywały momenty zwątpienia, poddania się i próby ponownego sklejania. Gdy po wspólnie spędzonych dniach musiałam odprowadzić go na autobus, jadący na lotnisko. Po raz kolejny widziałam jego oddalającą się sylwetkę, cień znikającego wśród ulicznych pojazdów. Pierwsza minuta otępienia, pustki. Zaciśnięte zęby i myśl „oby tym razem nie płakać, niedługo znów się zobaczymy.” Wtedy ciągle plątało mi się w głowie pytanie Czy związek na odległość jest możliwy?





Rocznica

      
       Tego roku, szczęśliwego siódmego lipca minęły cztery lata. Mamy się dobrze, wręcz fantastycznie. Obecnie planujemy tak, aby spędzić razem jak najwięcej dni, a czasem nawet zamieszkujemy razem w czeluściach Azji. Nadal jesteśmy w związku na odległość. Nadal w nasze losy wpisane są samoloty, kalendarze i oddalające się sylwetki na lotnisku. Nadal kochamy się tak romantyczną miłością jak na początku, mimo że nie zawsze jest bajkowo. Mamy chwile załamania i złości. Chwile, gdy jesteśmy zwyczajnie zmęczeni rozłąką i nie marzymy o niczym tak bardzo, jak leniwych wieczorów na kanapie i niekończących się rozmów, głębokich spojrzeń i zatrzymaniu wskazówek zegara.

       W tym miesiącu spędziliśmy nasze święto w Paryżu. J przyleciał do mnie zaledwie na 3 dni. Zjedliśmy kolację w typowej włoskiej restauracji. Sączyliśmy wino przy wtórze głośnych rozmów i romantycznej muzyce. Zachód słońca podziwialiśmy z ogromnego młyna tuż przy ogrodach Tuileries. Wieża Eiffla zdawała się uśmiechać do nas i wiwatować w ten szczególny dzień. Jedliśmy watę cukrową, śmialiśmy się do łez, a do hotelu wracaliśmy wzdłuż rzeki Sekwany, trzymając się za ręce i napawając się swoją obecnością. Momenty. Pojedyncze chwile, w których wstrzymuje się oddech. Świadomość, że z nikim innym nie jest tak magicznie. Zrozumienie. Jedność. Mogłabym wymieniać tak bez końca, ale przez kolejne lata chcę odkrywać jeszcze więcej i tego doświadczać.





      Gdy ktoś pyta mnie Czy związek na odległość istnieje, odpowiadam, że związek może zaistnieć, ale niekoniecznie przeżyć. Potrzeba łopaty do zakopania dumy, tony cierpliwości, mapy do odnajdywania sensu i prawdziwej miłości, która przemierzy oceany. Niezbędna jest elastyczność i idealne zgranie się, a najważniejszy w tym wszystkim jest cel podróży, którym jest sprowadzenie związku do tego klasycznego, tradycyjnego. Tego z parzeniem kawy rano, rzucaniem talerzy i całowaniu się na dobranoc. Bo czy jest coś piękniejszego niż bycie Razem?  


       A Wy? Czy ktoś z Was był/ jest w związku na odległość? A może chcielibyście poznać sposoby na to, jak radzić sobie w takich związkach? Ciekawa jestem jakie macie zdanie na ten temat, więc koniecznie dajcie znać w komentarzach.



Słonecznej soboty!    



43 komentarze:

  1. Ja miałam troszkę inną sytuacje, gdyż u nas rozłąka i związek na odległość był zaplanowany. Mój chłopak wyjechał do Niemiec na rok po czym miałam do niego dołączyć. Także nasz związek na odległość trwał rok czasu. Przerażało mnie to. Widzieliśmy się średnio raz na 3 miesiące na kilka dni. Skreślałam dni w Kalendarzu do jego lub mojego przyjazdu, do spotkania. Żyłam tak jak Ty. Czasami było ciężko, czasami było cudownie. Najczęśniej jak po długim czasie niewidzenia się spotykaliśmy. Jednak dla mnie to tylko stan przejściowy. Nie wyobrażam sobie żyć w związku na odległość dłuższy czas. Aktualnie mieszkamy już razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje wytrwałości i cieszę się Waszym szczęściem. U mnie niestety jeszcze trochę to potrwa ;o chociaż czasem mamy miesiące, gdzie żyjemy razem.

      Usuń
  2. U mnie nie było tak hardcorowo. W porównaniu z Twoją sytucją, to mieszkalismy z Panem M. przez płot... dzieliło nas tylko 150km. Ale i tak było ciężko... choć warto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda rozłąka, nieważne ile km dzieli, zawsze jest trudna. Super, że u Ciebie ma to tak szczęśliwe zakończenie! ;)

      Usuń
  3. Na szczęście nie jestem w związku na odległość :) Wytrwałości życzę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluje i zazdroszczę Wam, że się Wam udało. Mi to nawet związek w jednym miejscu nie wyszedł, ale sądzę, że teraz są takie czasy, że związki na odległość stały się bardzo powszechne - sama mam kuzynkę, która w takim związku jest, jest ciężko, ale przekonujemy ją żeby w końcu pomyślała i może pojechała do tych Niemiec jeśli tak miałoby być łatwiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Może w Twoim przypadku nie była to właśnie TA osoba. Czasem trzeba swoje przeżyć i wiele się nauczyć, aby odnaleźć tą drugą połówkę i móc z nią być.
      Masz rację, że obecnie związki na odległość to co bardzo popularnego, ale sama nie wiem czy to dobre zjawisko. Pewnie wszystko super pod warunkiem, że jest to rozwiązanie tymczasowe para naprawdę ma w planach być razem w codzienności, a nie tylko online.

      Usuń
  5. Ciężko mi cokolwiek powiedzieć, bo ja akurat nie jestem w związku na odległość.
    Wierzę, że tęsknota, pożegnania - to musi być huśtawka emocjonalna i nieprzyjemne chwile.
    Z tego co widzę po bliskich mi osobach, które są w takich związkach - gdy takie rozwiązanie jest przejściowe, da się to wytrzymać, ale na dłuższą metę bywa naprawdę ciężko i bywa, że ludzie się od siebie oddalają. Sądzę, że wiele zależy od konkretnych osób, ich starań.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie! Nie wyobrażam sobie perspektywy związku opartym na byciu daleko. Na odległośc można przetrzymać jakiś czas, ale to nie jest esencja prawdziwej miłości. Tej z szarą codziennością, byciu dla siebie nieważne kiedy. Romantyczna wersja... ;)

      Usuń
  6. Związki na odłegość są bardzo trudne, nigdy w takim nie byłam, aczkolwiek znam taki, który przetrwał taką próbę odległości i teraz już cieszą się swoją obecnością każdego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to są piękne zakończenia, będące tym samym magicznym początkiem. ;)

      Usuń
  7. Związki na odłegość są bardzo trudne, nigdy w takim nie byłam, aczkolwiek znam taki, który przetrwał taką próbę odległości i teraz już cieszą się swoją obecnością każdego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie to wszystko opisałaś! Ja się do związków na odległość nie nadaję, ale kibicuje wszystkim, którzy podejmują się takiego wyzwania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd wiesz, że się nie nadajesz? Masz już za sobą jakieś próby czy zwyczajnie głos podpowiada Ci, że nie? Ja sama kiedyś też mówiłam, że nie będę w związku anglojęzycznym i nie na odległość, a tu masz babo placek ;D

      Usuń
  9. Piękny wpis i piękne zdjęcia. Życzę Wam wytrwałości i przede wszystkim dużo miłości i żeby ta odległość was wzmacniała a nie dzieliła. Wielu pięknych chwil razem :) :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ Wy do siebie pasujecie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mój "związek na odległość" to było 100 km i widywanie się co weekend, także chyba się nie liczy :p Przyznam szczerze, że ja chyba nie dałabym rady, ale podziwiam takie osoby jak wy i życzę wam duużo szczęścia! Macie piękną historię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy ;) To prawda, że nie zawsze jest łatwo.

      Usuń
  12. Odwazna decyzja. Ja nie umiem zyc na odleglosc. Bylam w takim zwiazku przez pol roku i wyjechalam za ukochanym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest łatwo i czasem sama zastanawiam się za pognaniem na stałe do Hiszpanii za ukochanym, ale niestety to jeszcze nie jest ten czas ;o Za to kibicuję Twojej relacji !;*

      Usuń
  13. Czytając ten post miałam łzy w oczach, z radości. Jesteście moją ulubioną parą, od Was tak wiele można się nauczyć. Jesteście naprawdę wspaniali.:*

    OdpowiedzUsuń
  14. Z tej historii powstałaby niezła książka! :) Ogromne gratulacje! I jak najwięcej cierpliwości do siebie nawzajem! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takie plany również się pojawiają... ;)
      Dziękuję bardzo ! ;*

      Usuń
  15. My raz jesteśmy razem, raz osobno. Ale nasza rozłąka nie trwa dłużej niż tydzień. Ale da się, wszystko się da :) Wierzę, że jeśli ludzie się kochają to znajdą drogę by być razem :) A Wam życzę szczęścia i duuużo miłości na kolejne lata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z własnego doświadczenia wiem, że nawet tydzień może być ciężki ;o Dziękuję i dla Was również dużo wytrwałości ! ;*

      Usuń
  16. Uwielbiam Cię! To co piszesz jest inspirujące i ciekawe, Twoje zdjęcia są cudne, a blog mega interesujący! Życzę Wam szczęścia! Jesteście piękną parą! Ja również byłam kilka miesięcy w związku na odległość. I co z tego wyszło? Mąż i dwójka dzieci:)
    www.kobiece-inspiracje.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te wszystkie komplementy, bardzo mi miło ;)
      Jesteś kolejnym dowodem na to, że związki na odległość mogą przetrwać, a dowód w postaci dwóch pociech i męża to już coś! Gratulacje ! ;*

      Usuń
  17. Jeśli dwoje ludzi się kocha to nie ma żadnych barier! Cudownie się czyta takie słowa. :) Nawet jeśli nie jest łatwo to chociaż obydwoje wiecie, że warto. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudowny tekst! Dużo w nim mądrości i doświadczenia! Ogromnie się cieszę Twoim, Waszym, szczęściem :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  19. Jaki piękny tekst! Sama byłam oddalona od mojego byłego już chłopaka tylko o 250 km ze względu na studia, jednak robiło to sporą różnicę, bo połączenia pociągowe były beznadziejne. Etap "na odległość" przetrwaliśmy, a wszystko padło gdy mieszkaliśmy już w jednym mieście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takich sytuacjach każdy zbędny kilometr przeszkadza, więc nawet i taka odległość może okazać się problemem. Cieszę się, że przetrwaliście ! Gratulacje ! ;*

      Usuń
  20. Szczerze wątpię w powodzenie takich znajomości. Nie mniej jednak należy się naprawdę szacunek za wytrwanie. :) Życzę powodzenia i kolejnych lat razem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo intryguje mnie skąd Twoje wątpliwości i na jakiej konkretnie płaszczyźnie wątpisz?
      Dziękuję serdecznie ;)

      Usuń
  21. Piękna jest Wasza miłość i życzę Wam, żeby trwała jak najdłużej i żeby w końcu nadszedł moment, w którym zamieszkacie razem i rozłąki będą trwały tylko parę dni:) Ja od prawie roku mam taki związek trochę na odległość, ale widzimy się naprawdę często, szczególnie teraz podróże z Wrocławia do Warszawy i odwrotnie są bardzo łatwe i tanie dzięki połączeniu Ryanair:) z łodzi też nie było trudno dojechać, 2 godziny i już się widzieliśmy. Najdłuższa przerwa trwała raptem 3 tygodnie!
    Dlatego podziwiam Cię bardzo, bardzo mocno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie ! ;*
      Nawet najmniejsza odległość przeszkadza jeśli chodzi o związek i miłość. Życzę Tobie i Twojemu partnerowi ogroma miłości i cierpliwości !

      Usuń
  22. Ciężka sprawa ze związkami na odległość. Strasznie trudno takowy utrzymać. O ile w ogóle uda się zbudować prawdziwy związek. Ludzie często myślą,że jak poznają się w internecie, nie zobaczą ani razu to ta ich relacja jest związkiem. Nie nazywałbym tego tak. Co innego już w Twoim przypadku. Można już mówić o związku. Być może "jednym na milion". Bo wiele ich się rozpada w takiej formie. Często stają się po prostu przyzwyczajeniem i istnieją sobie,bo istnieją ot tak. A i przecież inaczej wygląda związek polegający na spotkaniach z doskoku,gdzie odpada to codzienne przebywanie ze sobą. No ale wierzę,że w Waszym przypadku jest inaczej,że wciąż jest prawdziwa, gorąca miłość. I jeśli tak jest to podziwiam. I życzę powodzenia,kolejnych rocznic i w końcu życia już bez odległości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat z moim chłopakiem poznaliśmy się inaczej niż przez internet, ale fakt faktem, nasz związek ma potężnie zbudowane fasady właśnie za pomocą internetu. Co nie zawsze bywa łatwe i właściwe. Jakkolwiek dajemy radę! ;)
      Dziękuję za tak ciepłe życzenia ;)

      Usuń