23.02.2018

Planowanie życia i przemyśleń kilka...



       Zawsze obiecuję sobie, że jak tylko rozsiądę się wygodnie w fotelach w pociągu to zacznę pisać. Bardzo rzadko jednak ten moment nadchodzi. Jestem bowiem mistrzynią w wymyślaniu wymówek. Bo przecież ktoś może kątem oka i zupełnie ukradkiem zaglądać mi przez ramię i czytać moje wypociny (mimo, że szanse na znalezienie osoby, która jest zdolna opanować język polski i mój koślawy charakter pisma są znikome). Przecież wstydzę się też wyciągać swój kajecik i niczym przedpotopowa romantyczka zacząć skrobać na pustych kartkach papieru. Podobno ludzie obecnie nie czytają nic w formie papierniczej. Telefony, tablety i czytniki opanowały wszystko. Mi tym samym chodzi po głowie napisanie książki. Marzy mi się widzieć ludzi podróżujących pociągiem z nosem utkwionym w tradycyjnej formie książki. Tej z papierem szeleszczącej przy każdym kolejnym przekręceniu strony. Tej z grubą okładką, która podczas ciężkich upadków lub uporczywego upychania w torebki będzie chronić cenną zawartość powieści. Wreszcie chcę napisać książkę, która odmieni życie czytelnika. Taką, która na długo zostanie w pamięci, zmotywuje do działania, zainspiruje do zmian. Przecież mogę to zrobić, prawda?




       Pociąg pędzący z mojego miasteczka do Barcelony to zdecydowanie nie najlepsze miejsce do pisania. Wprost nie mogę oderwać oczu od domków letniskowych, specyficznych owalnych drzwi i framug okiennych. Zatracam się w falach rozbijających się tuż pod moim nosem, niedaleko szyn, po których posuwa się pociąg. Łapczywie chłonę wzrokiem widok błyszczących tafli morza i drobinek brokatu, rzucanych przez słońce na aksamitną tkaninę wody. Czasem zaglądam przez okna nieszczęśliwców, którym przyszło mieszkać tak blisko głośnych i żelaznych stacji kolejowych. Próbuję wyobrazić sobie ich codzienne życie. Czy zdążyli już przywyknąć do tych odgłosów czy wręcz przeciwnie- klną za każdym razem, gdy ich dom drży w posadach przy każdej kolejnej wizycie pociągu?

       O czym marzą ludzie spacerujący brzegiem plaży z wielkim labradorem przy ich boku? Jaka jest ich historia? Jaki ciąg wydarzeń spowodował, że znaleźli się właśnie w tym miejscu? Zupełnie tak jak ja. Ile przygód musiałam przeżyć, żeby podjąć decyzję o zamieszkaniu w Hiszpanii? Ile samolotów musiało przyprawić mnie o mdłości, abym wreszcie zamarzyła o ustatkowaniu się? Ile uderzeń serca musiało odmienić mój charakter i postrzeganie świata? Ilu ludzi musiało uwierzyć we mnie, abym znalazła się właśnie tutaj, w pociągu jadącym do Barcelony, z książką pod pachą wypchaną zdjęciami, sercem pełnym wdzięczności i duszą gotową na przygodę życia. Niespodziewane fakty, decyzje, wydarzenia. Na ile z nich mamy wpływ, a które zwyczajnie wdzierają się do naszego życia i przewracają wszystko do góry nogami? Czasem sama nie wiem, czy warto planować życie krok za krokiem? Szczegółowo analizować, zapisywać, planować, mieć kilka plannerów i kalendarzy? Czy nie lepiej jest dać ponieść się życiu, pozwolić na niespodzianki losu, być porwanym przez emocje i zwyczajnie zatracić się w magii życia?





       Nigdy nie przypuszczałam, że kiedykolwiek wyjdę za mąż. Nigdy nie planowałam zamieszkać w Hiszpanii. Nie spodziewałam się również być tą osobą, którą jestem obecnie. Życie zaskoczyło mnie niewyobrażalnie. Przeprowadziło przez wielkie góry, wybuchy emocji, niezrozumiałe trasy, na których gubiłam się nie raz i ogromne fale szczęścia, oblewające moje ciało. Jestem Tu i Teraz. Żyję życiem, które bezustannie mnie zaskakuje. Nie mam planu na życie, bo wiem, że ktoś znacznie większy czuwa nad moim torem życiowym. Być może zostanę w Hiszpanii na stałe, będę wychowywać dzieci w trzech różnych językach i każdego dnia chodzić na plażę. Być może wrócę do Polski lub odnajdę się w Korei Północnej na misji chrześcijańskiej. Życie ma dla nas tak wiele niespodzianek! Po co planować, stresować się i gonić nie wiadomo za czym? Każdego dnia jestem zaskakiwana przez Boga moim planem na życie.

       A Ty? Planujesz życie czy dajesz ponieść się niespodziankom?    





       Efekty wakacyjnej sesji zdjęciowej z przecudowną Sara Salmeron. Dopiero teraz, przeglądając foldery, uświadomiłam sobie, że nie pokazałam Wam wszystkich zdjęć. Powiew letniego wieczoru...



24 komentarze:

  1. Ejjj!! Ja czytam papierowe ksiażki!!! Kocham szelest papieru, a czytniki mnie koszmarnie męczą i zabierają niemal całą radość z czytania!!
    Czy warto planować? Tak.. ale nie w najdrobniejszych szczegółach. Jednak ramowy plan warto mieć.. to się przydaje w sytuacjach kiedy niemal wszystko się wali...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz! A mówią, że ludzie podobno nie czytają papierowych książek i już za kilka lat kompletnie wyjdą z obiegu ;o Czytniki mnie również męczą i wolę nie czytać, niż męczyć się z technologią. Taki ze mnie też "dziwak" ;D

      Usuń
  2. Bardzo ciekawe refleksje. Zmieniamy się, mamy inne dążenia.
    Życzę Ci, abyś się odnalazła, dobrze czuła się ze sobą i swoim życiem.
    A zdjęcia - prześliczne. Masz piękno w sobie.
    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Jedna z moich ulubionych ;)

      Usuń
  4. Uwielbiam papierowe książki i czasopisma - Kindle mógłby dla mnie nie istnieć ;) Niestety blogi nie mają wersji papierowych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! :) Jestem tego samego zdania. Jedyne co czytam w formie innej niż papierowa to właśnie blogi ;D
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  5. Po Twoja ksiazke pierwsza bym sie ustawila ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi to słyszeć! Dziękuję ;*

      Usuń
  6. Piękne zdjęcia!
    Pozdrawiam!:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ;) Zasługa całej ekipy pracującej nad zdjęciami ;)

      Usuń
  7. A ja lubię i czytnik i formę papierową ;)

    Planuję po cichu, a bardziej marzę o swojej przyszłości, jednak co los i Bóg przyniesie, to przyjmę, mam nadzieję - z uśmiechem na twarzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze z uśmiechem na twarzy! ;)
      Życzę Ci, aby życie zaskakiwało Cię w ten pozytywny sposób. Buziak ! ;*

      Usuń
  8. Planuję, ale krótkodystansowo. Na dłuższą metę nie planuję nic, bo życie lubi zaskakiwać i kilka już pokazało mi, że cały mój dopracowany w szczegółach plan może zostać w moment "zburzony" i zastąpiony innym, często lepszym planem :)
    Uwielbiam tradycyjne książki, szelest papieru, ten zapach itp. Jak już napiszesz swoją, to będę pierwsza w kolejce by ją kupić <3 O ile obiecasz mi autograf autorki na pierwszej stronie... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie życie lubi zaskakiwać i pisze zupełnie niespodziewane scenariusze. Lubię tak dać się ponieść magii życia, zobaczyć czym mnie jeszcze zaskoczy. To takie ekscytujące! ;)
      Dziękuję kochana za doping! Póki co utknęłam w martwym punkcie tworzenia i pisania, ale na wszystko przyjdzie czas. Autograf masz jak a banku! ;)

      Usuń
  9. Nie planuje, staram się żyć chwilą spontanicznie :) Czasami wiadomo są momenty kiedy trzeba coś zaplanować, ale na co dzień nie lubię mieć wszystkiego szablonowo ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście nie da się zupełnie uciec od planowania, ale takie spontaniczne momenty według mnie przynoszą najwięcej radości i niespodzianek ;)

      Usuń
  10. Ja wolę papierowe książki! I jak coś piszę to też zazwyczaj w wersji papierowej. Pisząc na komputerze tracę bardzo wiele myśli. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyobrażam sobie czytać innych książek niż w wersji papierowej! Ale pisać z kolei wolę na komputerze ;D

      Usuń
  11. I niech zaskakuje (na plus!). Niech wysyła niespodziewanie na równik i na biegun północny. Niech będzie ciekawe i kolorowe. Gdyby było jednostajne i monotonne, to dopiero byłoby straszne.
    A planować co nieco warto, tylko nie przywiązywać się za bardzo do tych planów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprzód przygodom! A niech zaskakują, życie staje się wtedy ciekawsze i piękniejsze ! ;)

      Usuń
  12. Papierowe książki są o niebo lepsze niż czytniki! Uwielbiam nosić w torebce książkę i wyjąć ją w dowolnym momencie, uwielbiam szelest stron i zapach książki <3
    A co do życia, ja chyba szukam złotego środka między planowaniem i niespodziankami.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że książki w wersji papierowej są najlepsze! <3

      Usuń