19.03.2018

Trzy miejsca na świecie, dla których serce bije szybciej




       Moment lądowania. Nerwowe oczekiwanie kiedy koła samolotu wreszcie dotkną lądu. Nagły ruch na pokładzie, każdy powoli pakuje swoje rzeczy, kończy rozdział w książce, biegnie do toalety czy poprawia makijaż. Jeszcze inni decydują się na ostatnią drzemkę lub wykorzystują szansę na zagadanie stewardesy. Przyklejam swój nos do szyby w małym okienku, a moje serce bije coraz szybciej. Kuleczki światła miast migają uroczo, zapraszając pasażerów do zniżania się, malutkie domki niczym klocki lego i długie pasma zielonych lasów zdają się być domkiem dla lalek, miasteczkiem zbudowanym na macie. Samolot podchodzi do lądowania. Moje tętno przyspiesza, a ciało delikatnie sztywnieje. Chcę już poczuć zapach tego powietrza, moje stopy nie mogą doczekać się na kolejne piesze wycieczki i nowe odkrycia. Kubki smakowe wyostrzają się na samą myśl o powrocie, a oczy otwierają się coraz szerzej, aby nie przeoczyć żadnej zmiany, móc zanotować wszystko, ujrzeć to, co tak dobrze znane sercu. Moje życie to bezustanne podróże. Loty, wycieczki, życie na walizkach... Odkrywanie nowych miejsc jest fascynujące, ale są miejsca, do których powroty zawsze wywołują łzy wzruszenia i ciepło rozlewające się w sercu. Zaparz sobie kawę, zrób herbatę, bez żadnych skrupułów skubnij sobie coś słodkiego na ząb i pozwól,że zabiorę Cię dziś w podróż po mojej wyjątkowej mapie.





 

Polska


 
       Gdy samolot zaczyna się niebezpiecznie zniżać w większości przypadków widzę ogromne szare chmurzyska. Obserwuję szare drogi i pędzące auta o mikroskopijnych rozmiarach. Zastanawiam się z żartobliwym uśmiechem czy w którymś z tych pojazdów nie jest przypadkiem moja mama, brat czy ktoś bardzo mi bliski, jadący na lotnisko na spotkanie ze mną. Wracam wspomnieniami do chwil, gdy widziałam swoich najbliższych po raz ostatni. Często są to długie miesiące pełne rozmów na whatsappie i snucia planów  Następnym razem jak będę w Polsce to... Przed oczami staje mi obraz złotowłosej kobiety z burzą loków na głowie i olbrzymim uśmiechem. Zawsze ma jednak smutek w oczach, który świadczy o naszej rozłące. Łzy wzruszenia napływają mi do oczu na samą myśl, że już za kilka minut będę mogła przytulić moją bohaterkę mamę i wiecznie żartującego brata. Nie omieszkam też zapomnieć o swoim pupilu, który wyrzekł się mnie na rzecz lepszego jedzenia i bezustannej opieki mojej rodzicielki. Powędruję myślami do mojego pokoju i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przeniosę się w czasie i znów będę beztroską nastolatką.






       Zapinam pas i gotowa jestem na powrót do Polski. Już widzę tą urzekającą prostotę budynków, spięte twarze ludzi i soczyście zielone tereny. Zachwycam się intensywnym kolorem trawy, bujnymi drzewami i rozległym płaskim terenem. Uwielbiam ten krajobraz! Krajobraz mojego domu, miejsca, gdzie wychowałam się. Gotowa jestem na spacer po Starówce, słuchanie narzekań ludzi w pociągu, pierogi jedzone w Zapiecku i swojską, a tym samym ‘oficjalną’ atmosferę na ulicach polskich miasteczek. Z dumą muszę też przyznać, że w Polsce nagle czuję się geniuszem, bowiem nie istnieje ani jedno słowo, którego nie jestem w stanie zrozumieć. Język przykleja się do moich ust i uszu, a ja rozumiem dosłownie wszystko. Początkowo jest to dość zabawnym uczuciem i przypomnieniem, że przecież jestem w Polsce, oczywistą jest rzeczą, że rozumiem WSZYSTKO. Rzeczy inaczej mają się na Tajwanie...



Tajwan

       
       Miejsce tak odległe i tak różne kulturowo, a tym samym tak bliskie mojemu sercu. To właśnie Taipei z pełną świadomością po raz pierwszy nazwałam swoim drugim domem. Przez pewien czas tlił się nawet plan o osiedleniu na stałe właśnie tam. Ludzka życzliwość, ich naturalny i beztroski sposób bycia sprawił, że ta mała wyspa zajęła szczególne miejsce w moim sercu. To tu stawiałam pierwsze kroki jako modelka, poznałam miłość swojego życia i odkrywając odmienną kulturę odkryłam również część siebie. Miejsce, które odmieniło moje życie i darzę je ogromnym sentymentem.






    Każde kolejne lądowanie w Taipei jest wielkim przeżyciem. Zmęczona po najczęściej 12h lotu nagle ożywiam się. Zapominam o zdrętwiałych nogach, skórze potrzebującej prysznica i ciele krzyczącym o dawkę snu. Nie pamiętam jaki mamy dzień tygodnia, ani która właściwie jest godzina, a zmiana czasu o osiem godzin do przodu może nieźle wywrócić mój perfekcyjnie zorganizowany styl życia. Nie dbam o to. W tym momencie liczy się tylko Taipei. Uczucie wilgoci, która oblepia Twoją skórę, gorące powietrze, buchające prosto w Twoją twarz, niczym rozgrzana do czerwoności suszarka. Niezrozumiały chiński bełkot i wyłapywanie jedynego Nihao, czyli dzień dobry. Dzień Dobry Taipei! Przygodo życia! Miejsce, gdzie o czwartej nad ranem park pełen jest medytujących i ćwiczących ludzi, gdzie każdy odnosi się do siebie z szacunkiem i życzliwością, gdzie Twój telefon i torebka pozostawiona na pastwę losu na stoliku są zupełnie bezpieczne, gdzie ludzka beztroska chwyta Cię za serce i czyni Cię wolną, taką jaką jesteś. Nihao Taipei, a to oznacza pędzące skutery, znajomy zapach śmierdzącego tofu, ogromną kolejkę po popularny omlet z miętą, żarty i zdjęcia z przechodniami, pływanie w gorących źródłach, zapach kadzidełek, wydobywający się ze świątyń, poznawanie tak odmiennej kultury,a tym samym znajdowanie w tym ludzi o tych samych wartościach i wierzeniach. Moment lądowania w Taipei to wszystkie emocje skumulowane w jednym ciele. Podekscytowanie, tęsknota, zmęczenie, adrenalina, spokój, szczęście, zaskoczenie. Nihao Taipei!





Hiszpania


     Gdy samolot powoli zatacza wielki krąg, zniżając się przy tym bardzo blisko tafli morza, a w oddali widzę rysujący się przy porcie hotel W, może oznaczać to tylko jedno- lądowanie w jednym z najpopularniejszych miast Europy. Barcelona. Już czuję specyficzne morskie powietrze z mieszanką zanieczyszczeń miasta, słyszę głośne rozmowy, dobiegające z wiecznie przepełnionych barów. Wdycham morską bryzę, zapach owoców morza i świeżo pieczonej bagietki. Wracam wspomnieniami do parku Cuitadella, gdzie znajoma twarz od zawsze puszcza dla dzieci ogromne bańki mydlane. Zaglądam na Passeig de Gracia, gdzie podają najlepszą kawę i obserwuję tłumy turystów. Zaraz potem moje stęsknione serce pędzi do małych miasteczek w pobliżu Tarragony. Siadam na gorącym piasku, wspinam się na klify, obserwuję wysokie fale i przytulam się do mojej drugiej połówki. Hiszpania powoli staje się moim domem. Zakochałam się w wiecznie błękitnym niebie i ciepłym słońcu, ogrzewającym moje ciało. Przepadłam zupełnie w dźwięcznym Hola, que tal i szerokich uśmiechach przechodniów. Optymizm ludzi udzielił mi się tak bardzo, że oszalałam zupełnie i gotowa jestem całować w policzki zupełnie nieznane mi osoby.






       Miejsce, gdzie ze szczęścia zdaję się unosić ponad chodnikami, gdzie człowiek człowiekowi człowiekiem, a ciągnące się plaże wzdłuż wybrzeża rozbudzają moje twórcze zmysły. Tu łatwiej jest cieszyć się życiem, doceniać pojedynczy promień słońca, jedzoną suchą bagietkę, wdychanie jodu wraz z zapachem owoców morza. Tu życie staje się prostsze, problemy mniejsze, a wartość prostych chwil, takich jak poranny spacer, kawa pita na tarasie i śmiejące się dziecko, rośnie do rangi priorytetowej.

       To tutaj! W każdym z tych miejsc moje serce bije mocniej, wyrywa się, aby spędzić tu każdą chwilę życia. Zachwycać się magią w prostych czynnościach codzienności. Akceptować różnice i czynić je swoimi. Związać się z ludźmi, którzy na pozór nie mają nic wspólnego z moim torem życiowym, a niespodziewanie okazują się ich przykładem i drogowskazem. Każde miejsce tak wyjątkowe na swój sposób, tak bliskie!

       Dzisiaj rozgadałam się, opowiadając o swoich wyjątkowych miejscach. Teraz kolej na Ciebie. Siadam i słucham... Dla jakiego miejsca Twoje serce bije szybciej?   





32 komentarze:

  1. Cudowne miejsca, cudowne wspomnienia i piękne zdjęcia. Oj, jest wiele miejsc do których serce bije. A serce bije do tego, gdzie jest miłość. Czyli do domu, do Polski. A potem ...hm.... jeśli pomyślę o Rzymie to serce bije mi szybciej, ten klimat, te uliczki, ta historia.Cudo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że dom jest tam, gdzie jest nasze serce. ;) Polska jest wspaniała pod tym względem! <3 zawsze wraca się do niej z wielkim utęsknieniem i uśmiechem na twarzy. Rzym jakoś nie podbił mojego serca w wyjątkowy sposób, może dlatego, że ugościł mnie deszczem ;D

      Usuń
  2. Kochana:) Jak Ty pięknie piszesz! Masz tak lekkie pióro, że mogłabym Cię czytać i czytać:) Tajwan - jak to egzotycznie brzmi!:) Ja jak się zapewne domyślasz, takie piękne wspomnienia mam z... Porto:) Ale ukochanym miejscem jest także mój Wrocław, za którym tęskniłam, rozstawałam się z nim razn na krócej raz na dłużej, ale jestem w końu i tu:) Lubię też wracać do Londynu i Berlina, ale nie wiem czy chciałabym tam mieszkać... :)

    Pozdrawiam Cię cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wooo! Dziękuję za tak ciepłe słowa <3
      Tajwan jest moim rajem i co najciekawsze, żeby pokochać to miejsce trzeba je najpierw odkryć. Sama przyznaję, że moje pierwsze zderzenie z Taiepi nie było tak cudowne ;D
      Porto i Wrocław to piękne miejsca (mimo, że Porto nadal jest na mojej liście do zobaczenia w przyszłości) ;D
      Z drugiej też strony tam gdzie nasze serce, tam wracamy bezustannie ;)
      Buziak dla Ciebie pięknoto! ;*

      Usuń
  3. Hmmm... moje ulubione miejsca to chyba póki co norweskie Preikestolen, Bangkok i mój rodzinny Lubliniec. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woooo Bangkok musi być naprawdę super ! <3

      Usuń
  4. Muszę odwiedzić kiedyś Hiszpanię, bo bardzo mnie ciekawi klimat jaki tam panuje i oczywiście ludzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obowiązkowo! ;)
      Jeśli będziesz potrzebowała praktycznych wskazówek czy porad służę pomocą ;)

      Usuń
  5. Ja caly czas wspominam Hiszpanie. Chyba jak do tej pory tam wlasnie bylam najszczesliwsza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie wracaj!DO takich miejsc powinno się wracać!
      Często słyszę, że świat jest zbyt wielki i za wiele pięknych miejsc do zobaczenia, żeby wracać w te same miejsca. Dla mnie to bzdura! Uwielbiam wracać do miejsc, które poruszyły moje serce ;)

      Usuń
  6. Cudownie lekko się czyta Twoje teksty :) Zdecydowanie moje serce najmocniej bije do Polski. Wychowałam się w miejscu otoczonym lasami i łąkami. Uwielbiam tam wracać i ładować baterie. Choć uwielbiam mieszkać w Czechach i Praga też jest dla mnie miejscem magicznym, to w domu zawsze najlepiej. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo się cieszę ;)
      Oh! Polskie lasy i łąki to rzeczywiście coś magicznego! Można naładować tam baterie, porozmyślać, wdychać zapach świeżego powietrza i faktycznie... zapach domu, a gdzie nie lepiej jak właśnie w domu? ;)
      Ściskam mocno!

      Usuń
  7. Bardzo miło sie czytało i aż można było poczuć klimat tych miejsc. Z miejsc poza Polską moje serce najbardziej bijw do Węgier. To państwo mi się bardzo spodobało, ludzie życzliwi, a Budapeszt uważam za najładniejsza stolicę w jakiej byłam. Jest tam mnóstwo urokliwych kamieniczek, dzięki czemu jest duże, nowoczesne, ale i pełne zabytkow. Bardzo podoba mi sie klimat jakk tam panuje. Jest ciepło, ale nie za goraco. Nawet poranki nie sa tak mroźne jak u nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! ;)
      Nigdy nie byłam w Budapeszcie, ale opisałaś to miejsce z takim uczuciem, że aż na chwilę przeniosłam się tam myślami.
      Pozdrawiam serdecznie ;)

      Usuń
  8. Hmm moje serce zostawiłam w Walencji, gdzie (jak żartuje) naprawdę zaczełam żyć :D świetnie rozumiem Twoje uczucia do Hiszpanii, bo ja też czułam tam, że szczęście to luksus, na który pozwala sobie co drugi przechodzień :) po raz pierwszy poczułam, że to mogłoby być moje miejsce na ziemi :) gdzieś głęboko w sercu czai się też Rzym, ale to już inna historia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde miejsce ma w sobie coś wyjątkowego <3 To chyba też bardzo ważne jakie wspomnienia mamy związane z tym miejscem i to głęboko wpływa na to czy właśnie tam chcemy wrócić ;)
      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  9. Jejciu, zazdroszczę! Ja uwielbiam podróże, i marzy mi się taka przygoda, jednak póki co nie jest to możliwe. :( Do tej pory raz leciałam samolotem, ale dla mnie to fascynujące przeżycie. Nie widziałam wiele bo tylko Czechy, Austrie i Hiszpanie, wszystkie z tych Państw ma swoje piękno, jednak nie mogę zapomnieć o naszej cudownej Polsce, która ma w sobie jednocześnie góry i morze, byłam tu i tu, zaliczyłam mazury i wiele dużych miast, i jestem zakochana w naszej polskiej przyrodzie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polska jest przepiękna! Ja sama żałuję, że nie poświęciłam więcej czasu na zwiedzanie Polski, bo nasza ojczyzna ma wiele do zaoferowania ;)
      Pozdrawiam i życzę mnóstwa owocnych podróży ;*

      Usuń
  10. Nie wiem.. może Warszawa? Tak zdecydowanie.. moje ukochane miasto, do którego tęsknię coraz bardziej. Choć może bardziej niż za miastem tęsknię za ludźmi, którzy tam zostali? Nie wiem.. w dziwnym nastroju jestem ostatnio...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moich snach wciąż Warszawa... ;) To właśnie ludzie wypełniają miejsca! W tych wszystkich krajach, które opisałam nie wyobrażam sobie ich bez ludzi.
      Kochana! Skoro ostatnio jakoś w dziwnym nastroju jesteś to pakuj najpotrzebniejsze klamoty i wyruszaj do Warszawy! Pospaceruj bliskimi Ci uliczkami, wypij kawę w ulubionej restauracji, spotkaj się z ludźmi i pełna energii wróć do swojego domu !;)

      Usuń
  11. Ja jestem zakochana w Turcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woow! Turcja to naprawdę egzotyczne miejsce i przyznam szczerze, że mojego serca nie podbiła ;o Z chęcią dowiem się czym zauroczyła Ciebie ;) Postrzeganie tego samego miejsca z innej perspektywy może być naprawdę ciekawym doświadczeniem ;)

      Usuń
  12. Ja wpadłam po uszy dwa lata temu, gdy po raz pierwszy odwiedziłam Budapeszt i od tamtego czasu marzę o powrocie do tego miasta, przekochanych i uśmiechniętych mieszkańców i tej wszechobecnej zieleni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy tam nie byłam, ale miejsce z pewnością może podbić serce ;) życzę Ci w takim razie szybkiego powrotu do Budapesztu !;)

      Usuń
  13. Zawsze uwielbiam wracać do Polski po moich długich podróżach, czuję się podobie jak Ty ;) jest to moje najlepsze miejsce na ziemi! moze nie jest idealnie, ale w Polsce czuję się jak u siebie w domu :D Dodałabym do tego jeszcze Kalifornię, po 11 h lotu czułam się podobnie jak Ty widząc Taipei!Po prostu magia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że zrozumiałybyśmy się bez słów <3

      Usuń
  14. ja uwielbiam Nasze morze... :D za każdym razem jak odwiedzam Bałtyk to aż mi się chce płakać ze szczęścia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morze ma w sobie coś magicznego, to prawda <3 Nigdy się nie nudzi, nigdy nie przestaje zachwycać ;)

      Usuń
  15. Fantastyczne zdjęcia i fantastyczne historie, które czytaliśmy z największą przyjemnością i uśmiechem na ustach. Każdy powrót do ukochanych miejsc nam kojarzy się przede wszystkim ze smakami. Najczęściej tymi poznawanymi podczas niespiesznych kolacji z przyjaciółmi. Wspólne posiłki to zwykle początek najciekawszych wspomnień. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. W Tajwanie nie byłam... z Hiszpanią się zgodzę. Ale i tak najfajniej że o Polsce napisałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyobrażam sobie pominąć Polski ! ;)

      Usuń
  17. zwykle szukamy pięknych miejsc za granicą, często w egzotycznych krajach, a nie doceniamy rodzimych krajobrazów

    OdpowiedzUsuń