06.12.2018

Kremowy bohater – D’RAN




       Dzisiaj wszystkie myśli skupiają się pewnie na Świętym Mikołaju. Oczy szeroko otwarte próbują wypatrzeć ukryte, pięknie zapakowane prezenty, a serca omal nie wyskakują z klatek piersiowych przy wtórze wrzasków,podekscytowania i wiwatowania na cześć udanego prezentu. Mikołajki są naprawdę urocze! Wspaniale jest móc oderwać się od codzienności i móc chociaż na chwilę znów stać się dzieckiem, oczekiwać na niespodzianki i zaraz po przebudzeniu zaglądać pod poduszkę. Dzisiaj u mnie na blogu również będzie luźno, prezentowo i troszkę materialistycznie. Poopowiadam Wam o kosmetykach, o tym, co kobiety kochają najbardziej... (no, może niezupełnie najbardziej. Ja zdecydowanie wolę książki, ale o tych kremach muszę Wam napisać! )



Dlaczego?


         Bo uwielbiam dzielić się z Wami tym, co dobre. A naprawdę dobre kosmetyki znajduję rzadko, co możecie zauważyć po ilości wpisów kosmetycznych na moim blogu. Jeśli chodzi o kosmetyki to zarówno ja, jak i moja cera- jesteśmy wymagające. Nie lubię zatkanych porów, świecenia się, nowych niespodzianek na brodzie czy nosie, uczucia ściągnięcia ani niewygodnego filtru na twarzy po nałożeniu specyfiku. Uwielbiam kremy, które sprawiają, że zapominam o istnieniu innych, konkurencyjnych marek. Oddana jestem tym produktom, które trzymają mnie z daleka od kupowania i testowania kolejnych. Mogę stale kupować ten sam produkt i być odporną na nowości wchodzące na rynek kosmetyczny. Po prostu, gdy produkt świetnie sprawdza się na mojej cerze nie myślę o jego zamianie. Taka ze mnie kosmetyczna nudziara.








Co mnie urzekło?


       Kremy koreańskiej marki D'RAN, które od niedawna są dostępne w Polsce i w niektórych drogeriach. Przykuły moją uwagę obecnością dość specyficznych składników aktywnych takich jak wyciąg z oczaru, hydrolizowany kolagen pozyskiwany z muszli i olejki. W moim koszyku wylądowały dwa kremy- Wonder Cream Pore tightening & Refining dla mnie oraz Wonder Cream Firming & Lifting dla mamy, która razem ze mną obsesyjnie poszukiwała kremowego bohatera. Znalazłyśmy go obie!



       Wonder Cream Zmniejszający pory przyszedł do mnie w 100 ml pojemniczku o wyglądzie do złudzeń przypominającym lata 90. Jego lekka i żelowa konsystencja rozgościła się wygodnie na moich polikach, nosie i czole, nie zostawiając przy tym żadnych niespodzianek ani nieestetycznego filmu na twarzy. Już od kilku tygodni dogadujemy się świetnie. Krem idealnie zapewnia mi nawilżenie, suche skórki przy nosie i na czole zniknęły, a ja zupełnie zapomniałam, że kiedykolwiek borykałam się z niedostatecznym nawilżeniem lub wręcz przeciwnie- przetłuszczeniem cery w ciągu dnia. Wonder Cream zdaje się celująco wyrównywać produkcję serum i wspomaga regenerację mojej kłopotliwej cery.







       Wonder Cream Ujędrniający ucieszył moją mamę jak żaden inny jego poprzednik. Zauważyłam, że w jej łazience zajął on honorowe miejsce tuż przy lusterku i dziennej toaletce, a to oznaka, że przypadli sobie do gustu. Konsystencja kremu jest cięższa od mojego ulubieńca, ale to wcale nie sprawia, że krem zapycha cerę lub słabo się wchłania. Po delikatnym wsmarowaniu krem pozostawia po sobie delikatną powłokę, a cera staje się gładka i nawilżona. Podczas mojego długiego pobytu w domu rodzinnym za każdym razem mówiłam mamie, że jej cera znacznie rozjaśniała, a i ona z ogromnym zaskoczeniem stwierdziła, że nigdy nie zamówiłaby czegoś przez internet, a tu niespodzianka- odnalazła swojego kremowego bohatera. Jej cera stała się bardziej elastyczna,pięknie napięta i gładka w dotyku.









       Obie gotowe jesteśmy na srogą zimę, mroźne wiatry i mocne ogrzewanie. Spokojnie zajmuję swoją głowę zupełnie innymi myślami niż nowy krem, tłusta cera i uczucie ściągnięcia na twarzy. Krem zajmuje się regulacją mojego sebum i odpowiednim nawilżeniem, a moje myśli tworzą kolejne nowe pomysły i inspiracje, które już niedługo pojawią się na blogu.



        Znalazłaś już swojego kremowego bohatera? Koniecznie podziel się ze mną swoim odkryciem! 






13 komentarzy:

  1. Już googlowałam, żeby sprowadzić z ciekawości, a tu czytam, że w Polsce już dostępne :) Porozglądam się, może sprawię sobie na święta :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kosmetyki dostępne są w Polsce. Możesz zamówić je online lub znaleźć w niektórych drogeriach.
      Pozdrawiam ! ;)

      Usuń
  2. Trzeba będzie wypróbować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie naprawdę się sprawdził. Super, że ma taki duży pojemniczek, zakupy nowego kremu mam z głowy na kolejne miesiące ;D

      Usuń
  3. Zgadzam się krem przyniósł oczekiwane rezultaty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba z kremami nie jestem bardzo wymagająca. Na razie używam kremu z Ziaji j jest ok. Ciekawe jak ten by się u mnie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie Ziaja niestety zupełnie nie sprawdza się, wszystko zależy od wymagań cery. Ten akurat krem zapewnia mi idealne nawilżenie i nie martwię się o nic więcej ;D

      Usuń
  5. Moim bohaterem jest krem do twarzy z Ziaji z dodatkiem aloesu. Nie każdemu te produkty podpasują, choć w moim przypadku sprawdzają się super :)
    Pozdrawiam
    FotoHart Blog ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po raz kolejny Ziaja! Wooo, to niebywałe, że dla tak wielu cer te kosmetyki są super, a dla mnie zupełnie zupełnie nie ! ;D

      Usuń
  6. Chyba się zainteresuję tą marką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę marka warta uwagi ;) Daj znać jak sprawdziła się u Ciebie !

      Usuń
  7. Słyszałam już o tych kremach pozytywne opinie, a każda kolejna jeszcze bardziej wzmaga moją ciekawość :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super! :) Jeszcze nie słyszałam o tych produktach, ale bardzo mnie zaciekawiłaś. Ja uwielbiam krem z Make Me Bio, Garden Roses. Bardzo się z nim polubiłam, ma piękny skład! Teraz na zimę jest idealny <3

    OdpowiedzUsuń