31.07.2018

Lipiec pod lupą



       W ostatnich dniach każdego miesiąca siadam przed komputerem i otwieram pliki ze zdjęciami. Przeglądam je, uśmiechając się do wspomnień. Większość z nich jest tak świeża, że nadal czuję emocje, jakie towarzyszyły mi w momencie uchwycenia ich w kadrze. Czuję smak czereśni, zapach morskiej bryzy i suchą skórę po całym dniu spędzonym na plaży. Na nowo przeżywam sukcesy zawodowe, adrenalinę podczas próbowania nowych rzeczy i spokój bijący z mojego codziennego życia. Uchwycony na zdjęciu uśmiech, przeczytana książka, nowy zakup do domu lub garderoby, przeżycie, które wyjątkowo zajęło pierwsze miejsce w rankingu Tych Najważniejszych Miesiąca. Otwieram swój dziennik wdzięczności, w którym codziennie notuję najpiękniejsze momenty każdego dnia i po raz kolejny zatapiam się we wspomnieniach.

       Lipiec dobiegł końca. Przyniósł ze sobą beztroskę lata i smak wolności, romantyczne zachody słońca, długie noce, upalne dnie i rześkie poranki. Każdego dnia słuchałam krzyków dzieci, dobiegających z basenu sąsiada i obserwując ich zabawy w ogrodzie razem z nimi czułam ich wakacje, ich wolność i ich beztroskę. Zdawało się, że czas stanął w miejscu, aż nagle tego ranka zmuszona byłam przekręcić kartkę kalendarza i pożegnać lipiec. Jaki on był?






Zawodowo


       Odżyłam! Wreszcie w znacznym stopniu udało mi się zaspokoić moją problematyczną cerę i ruszyłam na podbój sesji zdjęciowych! W tym miesiącu mogę pochwalić się wykonanym lookbook’iem dla hiszpańskiej marki Singular oraz sesją zdjęciową dla zegarków Swatch. Trzymajcie mocno kciuki, bo być może jedno ze zdjęć ukaże się na bilbordach,a  to byłoby chyba spełnieniem marzeń mojej modelowej przygody. Całe kulisy sesji zdjęciowej i przebieg opisze jak tylko produkcja da mi zielone światło do publikacji zdjęć. Bądźcie czujni!

       W upalanym lipcu przemierzałam Barcelonę z portfolio pod pachą, odwiedzając kolejne studia fotograficzne i projektantów. Z wielką radością trafiłam wprost pod kamieniczkę, w której mieszkałam dokładnie sześć lat temu, gdy po raz pierwszy przyleciałam na swój modelingowy kontrakt do Hiszpanii. Nie uwierzycie, ale okolica zupełnie nie zmieniła się! Co więcej, miałam ogromną przyjemność odwiedzić kawiarenkę z ulubionymi i najlepszymi croissantami na świecie. Moje wzruszenie nie miało granic, gdy croissanta podał mi ten sam pan, co sześc lat temu. Jego twarz pokryta była znacznie większą ilością zmarszczek, podupadł chyba  też troszkę na zdrowiu, bo oddychał bardzo ciężko i kulał, włosy na czubku głowy pokryła nieskazitelna biel, ale uwierzcie mi, że miał ten sam promienny i ciepły uśmiech, który nadawał słodyczy wypiekom i rozświetlał całe miejsce. Coś magicznego!  






Blogowo


       W tym miesiącu na blogu pojawiło się 7 nowych wpisów z czego jestem bardzo dumna! Mimo napiętego kalendarza udało mi się pisać do Was regularnie. Najchętniej czytane posty to:










     Muszę przyznać,  że w lipcu wyjątkowo cierpiałam na brak zdjęć. Żaden kadr nie satysfakcjonował mnie, oglądałam świat przez okulary słoneczne bardziej niż przez obiektyw, a mój chłopak, który zazwyczaj jest odpowiedzialny za wszystkie zdjęcia, w lipcu ogłosił totalną przerwę fotograficzną. W taki sposób znalazłam się w kryzysowej sytuacji braku zdjęć, co napędziło we mnie kolejny motor do działania i zorganizowania sesji zdjęciowej w Polsce! Tak więc:

       Zwracam się do duszyczek z Warszawy i okolic, a także Lublina! Jeśli jest ktoś z Was  jest chętny na wykonanie sesji zdjęciowej lifestyle, kilka wypitych kaw i pogawędki- napiszcie! Wiem, że wiele z Was kocha fotografię, uczy się, rozwija i poszukuje chętnych do pozowania- oto ja! Jestem pewna, że łącząc swoje siły możemy liczyć na świetną zabawę naszymi pasjami, spektakularne efekty i miło spędzony czas. Czekam na Wasze wiadomości w komentarzach lub e-mail 94paulusgluszek@gmail.com


       Pragnę również uściskać nowych Czytelników, którzy zadecydowali się zostać ze mną i tworzyć to miejsce. Dziękuję Wam wszystkim za obecność i motywacyjne wiadomości, które od Was otrzymuję. Nie potrafię nawet opisać słowami jak bardzo uśmiecha się moje serducho, gdy możemy dyskutować na wiele ważnych tematów, odkrywać nowe oblicze przyjaźni, wiary i miłości. Uwielbiam to miejsce, właśnie za nasze wartościowe rozmowy tutaj! Dziękuję, że jesteście!







Sielankowo


     Pewnie nie zdziwi nikogo, jeśli powiem, że każdą wolną chwilę spędzałam na basenie lub na plaży. Tropikalne temperatury w Hiszpanii dały mi się we znaki, a jedyne ukojenie jakie odnajdywałam po ciężkich dniach to wskoczenie w bikini i mrożona kawa, którą mój J. nazywa kawą na lód. Oprócz tego starałam się spędzić jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu, stąd też nawet nie zliczę kolacji, jedzonych na tarasie, spektakli spadających gwiazd, wycieczek na plażę i spacerów w góry. Mogę pochwalić się, ponieważ razem z J. wypracowaliśmy sobie nowy, poranny nawyk, jakim są wczesne pobudki i spacery, oczywiście w sportowym wydaniu. Pomogło mi to naprawić moją zaburzoną przez życie w Azji rutynę i przyznaję, że zdecydowanie wolę być teraz rannym ptaszkiem niż nocną sową. Zaczynam dzień z niewyobrażalną dawką energii, kiedy jako pierwsze co robię to podziwianie wschodu słońca, szum fal i śpiew ptaków.

       Lipiec być również miesiącem pełnym odwiedzin. Przez niespełna tydzień miałam przyjemność gościć w swoim domu czworonożnego przyjaciela o imieniu Luki. Chyba nie muszę opowiadać, jak bardzo podbił on moje serce swoimi słodkimi oczkami, delikatnością i obecnością. Jego stukające o podłogę pazurki i dotyk miękkiej sierści uspakajało mnie jak nic dotąd i przyznaję, że po raz kolejny poważnie zaczęłam rozważać adopcję psiaka.







       Kolejnymi przyjezdnymi byli moi przyjaciele z Azji, z którymi w wolnych chwilach oddawaliśmy nasze żołądki w opiekę wyśmienitych kucharzy. Lipcowe wieczory umijaliśmy sobie owocami morza, dźwiękiem gitary i sączeniem naturalnych soków (żadnych alkoholi! No... może oprócz wina). A jeśli już mowa o winie to w tym miesiącu było co świętować.! Razem z J. obchodziliśmy naszą piątą rocznicę związku, a wszystko o tym jak i gdzie spędziliśmy ten wyjątkowy dzień zapraszam na relację zdaną pod tym linkiem -> tutaj.


Zakupowo

      
       Przyznaję się bez bicia- pochłonęły mnie wyprzedaże. Mówię, że minimalizm zarówno w życiu jak i w szafie jest istotny, że przecież tyle nie potrzebuję, że nie ma sensu, a tu masz! Cały miesiąc moją głowę pochłaniały wyprzedaże. Zaspokajałam swoją ciekawość, zaglądając do kolejnych sklepów, przepatrując wieszaki, przymierzając i wdzięcząc się do lustra. Ah! Kobieca próżność nie zna granic. W taki oto sposób zostałam posiadaczką czarnej ramoneski, sportowego trenczu, swetra, kilku nowych sukienek i książek! Mnóstwo książek i nowych stylizacji, których nie omieszkam pokazać Wam w kolejnych wpisach.

     Tak, tak, przyznaję, że  w lipcu minimalizm poprzestawiał mi się trochę z wyprzedażami.





4 najlepsze zdjęcia lipca


        A oto cztery najlepsze Waszym zadaniem zdjęcia lipca na instagramie g_pauli






       A jaki był Wasz lipiec? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach!



Ściskam mocno,
Wasza Paulina G Lifestyle






14 komentarzy:

  1. Jak Lublin/Radzyń to ja się zgłaszam jako chętna na zdjęcia <3 pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooooh! Byłoby wspaniale! <3 Odezwę się do Ciebie na priv ;)

      Usuń
  2. U mnie lipiec był sielankowy - pełen spotkań i odpoczynku:)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniale! ;) Właśnie taki lipiec powinien być ! ;)
      Oby sierpień był dla Ciebie równie wspaniały !

      Usuń
  3. Mój lipiec to najazd dwójki cudownych dzieciaków... nudno nie było!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi jak pełen wrażeń i aktywności lipiec ;D Super !

      Usuń
  4. Śliczny blog, bardzo inspirujący :) Uwielbiam czytać tego typu posty, mam taką wtedy motywację by tez coś zrobić :)

    www.prawie-optymistka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ! ;) Witam Cię na moim blogu ! Mam nadzieję, że rozgościsz się tu na dłużej ;)

      Usuń
  5. I dla mnie lipiec był tym sielankowym miesiącem. Słońce może nie rozpieszczało, ale nawet pomimo tego uśmiech nie schodził mi z twarzy! Lato, wolność, beztroska ♥ No z tym ostatnim troszkę gorzej, bo praca wisi mi nad głową, ale uwielbiam te chwile wytchnienia, kiedy mogę usiąść i po prostu zachwycać się tym, co jest :) Ja dopiero zamierzam poddać się wyprzedażowej rozpuście. Uwaga sklepy! Nadchodzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lato rządzi się swoimi prawami. Nawet jeśli musimy pracować to i tak uśmiech częściej pojawia się na naszych twarzach, smakujemy więcej powietrza i pięknych momentów <3
      Udanych zakupów i równie wspaniałego sierpnia ! ;*

      Usuń
  6. Bardzo fajny blog :) Będę wpadać często... Bardzo często :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm, mój lipiec był dość intensywny, ale znalazłam też czas na krótki wypoczynek nad morzem. No i przeżyłam po raz drugi koncert Bruno Marsa! Na pewno będę więc mile wspominać miniony miesiąc :)

    OdpowiedzUsuń