05.03.2019

Luty pod lupą



       Zaparzam herbatę. Tym razem czarną,najlepszą na pobudzenie późnym wieczorem. Brakuje mi czasu, więc po raz kolejny decyduję się zarwać noc i zostać przy komputerze na dłużej. W ostatnich tygodniach łapię bezradnie każdy dzień, a on zdaje się robić mi psikusa i wyślizguje mi się z rąk z ironicznym uśmiechem. Kawa. Czarna herbata. Podróż. Kolejny lekarz. Zdaje się, że dni nie mają dla mnie litości. Bieg. Niepokój. Bezsilność.

        Wieczory są inne... Zakładam znoszony dres, zdejmuję z siebie wszystko co mnie drażni i co przeszkadza mi. Siadam sama z własnymi myślami. Wsłuchuję się w nocną ciszę, pochrapywanie psa i sama nie wiem, kiedy spada kolejna kartka z kalendarza.


     Taki był mój luty.






Udało mi się...


 
       Pozostać optymistką mimo wszystko. Naprawdę tak pozytywne pokłady energii, które rodzą się w moim sercu zadziwiają mnie samą. Nie wiem, skąd biorę tak dużo energii, siły i wiary w to, że wreszcie wyjdę na prostą. Ostatnie miesiące zdają się być dla mnie ogromnym egzaminem, a mnie rozpiera duma, czując, że udaje mi się! Za każdym razem udaje mi się zostać z uśmiechem na twarzy. Płaczę. Ocieram łzy o rękaw, dzwonię do mamy, łkając jak mała dziewczynka i brnę do przodu. Luty był miesiącem nieprzyjemnych wypadków dla mojego szczeniaka. Kilka razy był już na pogotowiu, a gdy piszę ten post, maleństwo właśnie wybudza się z narkozy. Mimo wszystko udaje mi się zachować zimną krew i pozytywne nastawienie.


       Udało mi się także wzbogacić bloga o serię azjatycką, w której będę opowiadała Wam skrócie własne przeżycia i ciekawostki z życia w Azji. Pierwszy post pojawił się na Paulina G Lifestyle właśnie w lutym i możecie przeczytać go tutaj (klik) Co więcej częściej poruszałam tematykę wiary i Boga, co wzbudziło Wasze wielkie zainteresowanie. Ten fakt tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że postów o tej tematyce powinno pojawiać się zdecydowanie więcej! Bardzo cieszy mnie taki odzew, bo mam już w zanadrzu przygotowanych kilka tekstów!






Jestem wdzięczna za...



       Kawę, która choć na chwilę zatrzymuje mój codzienny bieg. Momenty, w którym spontanicznie wychodzimy z J. na randkę i zawsze kończymy w jednej z naszych ulubionych kawiarni, rozmawiając lub patrząc w błogiej ciszy w okno. Jestem wdzięczna za miejsce, w którym mieszkam. Za tropikalny śpiew ptaków, który budzi mnie każdego ranka, za zapach słonego morza i niepowtarzalne odcienie błękitu, które cieszą moje oczy, uspokajając serce. Jestem wdzięczna za garstkę tak bliskich mi osób, bez których moje życie nie byłoby tak kolorowe, a czarne chmury z pewnością zostawałyby nade mną dłużej, gdyby nie ich troska, wsparcie i ciepłe uśmiechy. Zdecydowanie wnoszą tęcze do mojego życia. 







Inspirują mnie...


        W tym miesiącu udało mi się obejrzeć naprawdę inspirujące filmy, które wniosły wiele przemyśleń i wartości do mojej codzienności.

Film „Cafarnaum”

        Moje serce podbił chłopiec z „Cafarnaum”. Biedne ulice Izraelu, ciężka sytuacja rodzin, a tym samym głośne wołanie bezradnych dzieci o pomoc. Film wstrząsnął mną i skłonił do głębokich refleksji nad tym,czy każdy ma prawo mieć dziecko, czy jest to własność rodziców, kto tak naprawdę jest za to wszystko odpowiedzialny? Film porusza do głębi. Jeszcze przez kilka dni towarzyszył mi przy codziennych czynnościach. Zaczęłam doceniać jeszcze bardziej wszystko to, co mam, a gorący prysznic zdawał się nagle być tak ogromnym luksusem. Pozycja konieczna do obejrzenia !


 Film „The Green Book”

        Porusza problem tolerancji, rasizmu i akceptacji. Wielki rozgłos produkcji zasłużony. Dwie godziny pełne uśmiechu, łez wzruszeń i prawd moralnych. To wszystko sprawia, że wychodząc z kina jeszcze przez długi czas wracałam myślami do losów bohaterów i sytuacji innych ludzi.




       Muszę przyznać, że w ubiegłym miesiącu na tapecie moich ulubionych blogerów znajdowała się Gosia z bloga slowauthenticlife.pl Pewnie zupełnie nieświadomie malowała mi uśmiech na twarzy i motywowała do walki. Gdy miałam gorszy dzień, ona przychodziła do mnie z wielkim uśmiechem na instastories lub przepięknie napisanym i inspirującym tekstem na blogu. Czytając ją niemożliwe było, że usiedzę w miejscu lub zapłaczę się pod zbyt ciężkim kocem. Gosia swoimi słowami pociesza niejedną duszę. Same zresztą sprawdźcie! 








Napisane przeze mnie


       Luty mimo niewielu dni przyniósł ze sobą wiele publikacji:




          3. Uważaj, o czym marzysz...

          4. Cytaty o miłości


          6. Azja #1- Tajwan



Odkrywam


      Samą siebie. Wróciłam do codziennego pisania do własnej duszy. Każdego dnia znajduję chociaż kwadrans na wsłuchanie się w moje wnętrze. Praktykuję pisanie spontaniczne, które początkowo nie ma żadnej myśli przewodniej ani celu. Piszę, wyrzucając wszystko, co siedzi w mojej głowie. Piszę, aby wśród wielkiego chaosu codziennego życia, móc lepiej usłyszeć swoją duszę. Uwielbiam te podróże w głąb samej siebie.To chwila Tu i Teraz. Tylko dla mnie.

       W lutym odkryłam również wiele wspaniałych restauracji i kawiarenek w pobliżu mojego domu. Wiosna staje się być wyczuwalna nie tylko w powietrzu, ale także na ulicach i w witrynach kulinarnych miejsc. W końcu sezon turystyczny w Hiszpanii rusza już niedługo, a ja korzystam i okrywam piękne miejsca!






Planuję


       Zaprosić do mojego życia jeszcze więcej słońca, bo z moich kłopotów i ostatnich gór życiowych powoli zaczynam się już śmiać. Zdecydowanie ostatnie miesiące nie należą do mnie i pisząc to z nad komputera zerkają na mnie dwa mandaty, które dzisiaj dostałam. Dwa! Jednego dnia! Powinnam się wściekać i płakać, bo zapewniam, że cena mandatu w Hiszpanii wyrywa mi wszystkie włosy z głowy, ale zaczynam się zwyczajnie śmiać. Nie ma złych dni, których nie da się przejść. Nie istnieją tak silne burze, które nigdy nie ustają. (O tym pisałam w poście Jeśli Bóg istnieje to dlaczego cierpię? )  W marcu planuję brać życie w garść i wyciskać z niego każdą piękną chwilę. Kocham życie i akceptuję w pełni jego gorsze burzliwe chwile. Te również wiele mnie uczą.


        Marzec będzie dobry. Wiem to.





A jak wyglądał u Ciebie luty? Mam nadzieję, że nie tak burzliwy jak mój.




Marcowa i pozytywna,
Wasza Paulina G Lifestyle




18 komentarzy:

  1. Bardzo współczuję tylu wizyt u lekarza. Oby optymizm nie ustąpił i nadal pomagał na wszystkich płaszczyznach codziennego życia. Mój był zdecydowanie spokojniejszy, choć stresu nie brakowało - ale tego chyba nikt nie uniknie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety czeka nas jeszcze więcej ;( Dziękuję za ciepłe słowa i dobrą energię! Z pewnością będzie lepiej ! ;)
      Stresu niestety nie da się uniknąć, ale można go minimalizować ;)
      Udanego marca!

      Usuń
  2. Luty przede wszystkim zaskoczył mnie wiosenną pogodą i dużą dawką słońca, dzięki czemu od razu dostałam energii do działania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z pewnością! Wiele razy słońce i pobudzony świergot ptaków ratowały mój dzień ;) Natura ma ogromną moc!

      Usuń
  3. Musze pozyczyc od Ciebie troche optymizmu :) Udanego marca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama zdaje się, że mam go na wyczerpaniu, ale jakimś cudem bezustannie ładuje się, więc pożyczam, bezzwrotnie! <3 ;)

      Usuń
  4. Bardzo piękny blog! Powiem szczerze, że bardzo się wzruszyłam czytając Twoje podsumowanie lutego. Mam nadzieję, że z psiakiem wszystko dobrze. Podziwiam ludzi, którzy pomimo tak wielu problemów cały czas potrafią cieszyć się życiem! Mam nadzieję, że wszystko powoli zacznie się u Ciebie układać :)
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię na moim blogu! Bardzo miło jest mi Ciebie tutaj gościć <3
      Mój psiak niestety szykuje się na operację ;( wiele rzeczy nie układa się po mojej myśli, ale optymizm i głęboka wiara nie opuszczają mnie. Wiem, że będzie dobrze ! ;)
      Dziękuję za te ciepłe słowa !

      Usuń
  5. Mój luty nie był zły... o niebo lepszy niż styczeń. Jaki będzie marzec okaże sie dziś po południu... ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... i tak oby teraz z górki dla Ciebie ;) Mam nadzieję, że marzec również będzie dobry. Tego Ci życzę! ;)

      Usuń
  6. I tego właśnie życzę Ci z całego serducha, żeby marzec był super dobrym miesiącem:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda na to, że luty był bardzo udany! Podpatrzyłam u Ciebie książkę o PCOS i już wiem, że muszę ją kupić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno był lepszy od marca ! ;D
      Książkę gorąco polecam ! Ma wiele cennych informacji, wskazówek, a także plan na to, jak zmienić swoje nawyki żywieniowe, aby uporać się z PCOS lub zmniejszyć jego dolegliwościami.
      Pozdrawiam serdecznie! ;)

      Usuń
  8. Cudowne podsumowanie :) Również z Mężem obejrzeliśmy Green Book - wspaniały! Widzieliśmy również The Greatest Showman, niezwykle przyjemnie się oglądało. Paulinko nie trać tego optymizmu choćby nie wiem co! Wszystkiego dobrego na marzec, zdrówka przede wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za te słowa ! <3
      Proponowanego przez Ciebie filmu nie oglądałam, ale już nadrabiam i patrzę zwiastun.
      Ściskam mocno ! ;)

      Usuń
  9. Super że luty aż taki ci się udał, mam nadzieje że marzec będzie jeszcze lepszy.

    OdpowiedzUsuń